Menu

Ciasteczkolandia

Wpisy otagowane : dzieci

Pastelowe króliczki trzy...

vanilia81

krliczki_Richie_1

Szczerze mówiąc nie planowałam tego postu. Myślałam, że może kiedyś, przy jakiejś okazji Wam te króliczki pokaże, ale kiedy przyszły do nas i posadziłam je na półeczce, nie mogłam się powstrzymać by ich nie sfotografować... Jestem zakochana miłością beznadziejną w pastelach, a moje dzieci ponad wszystkie pluszowe zwierzątka kochają króliczki (vel zajączki) właśnie. No nie było innego wyjścia jak wkleić tu te zdjęcia i napisać kilka słów. A, że Wielkanoc tuż tuż to może ktoś pomysłu na prezent ktoś szuka i to jakaś wskazówka będzie...

Króliczki te (tudzież zajączki, bo ja bym optowała za tą drugą  wersją) nazywają się Richie są marki Happy Horse (trochę dziwna nazwa jak na producenta króliczków głównie prawda? ;) pochodzą z Holandii i na świecie pokochały je już tysiące dzieci. Mięciutkie, ślicznie wykonane, dostępne w czterech kolorach (jest jeszcze cudna mięta) i rozmiarach (nasze to te średnie).

Richie to kandydat na najukochańszą przytulankę. Taką wiecie, która po ośmiu latach będzie wymiętolona, sto osiem razy prana, z naderwanym uchem, ale taką którą dziecko rozpozna wśród tysiąca innych (choć rodzice i tak zapobiegliwie zakupią drugą na nie chcąc sobie nawet wyobrażać co by było gdyby numer jeden gdzieś się zgubił...). Taką bez której nie ma snu. Którą dziecko będzie taszczyło ze sobą wszędzie, bez względu czy chodzi o nockę u dziadków czy zakupy w Lidlu. Taką, której nie odda za żadna inną, nową, najpiękniejszą na świecie nawet. O której z sentymentem będzie myślało jako dorosły już człowiek...

Zostawiam Was z tym pastelowym trio, jeśli tak jak ja lubicie pastele, jestem pewna, że się z nimi polubicie.

Króliczki znajdziecie tutaj: (klik)

półeczkę tu (klik)

pomponiki tutaj (klik)

Buziaki!

krliczki_Richie_2

krliczki_Richie

krliczki_Richie_4

krliczki_Richie_5

krliczki_Richie_61

krliczki_Richie_7

krliczki_Richie_8

krliczki_Richie_9

 

Kraina Mlekiem i Miłością płynąca...

vanilia81

kraina_mlekiem_i_mioci_1

Dziś o niezwykłym projekcie będzie ale, że kwestia dotyczy karmienia piersią opowiem może najpierw jak to wyglądało u nas...

W oczach wielu nie jestem pewnie super - hiper dzielną eko mamą, bo każde z moich dzieci przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie (na życzenie o zgrozo). Nie używałam wielorazowych pieluch, nie prałam ubranek w orzechach, nie nosiłam ich w chustach (na bank bym pochrzaniła to wiązanie i skończyło by się katastrofą). Pierwszą córeczkę zdarzało mi się karmić zupkami ze słoiczka i chcą dobrze szczepiłam ją na co tylko się dało. Ale karmiłam piersią. Cała trójkę. Każde prawie rok.

I pamiętam doskonale ten dyskomfort przy pierwszych ich przystawianiach do piersi, ten ból kiedy podczas karmienia macica boleśnie się obkurczała. I tą tablice na ścianie w pokoju szpitalnym z wypunktowanymi pozytywami karmienia piersią pamiętam, najbardziej pkt.9 ,,szybszy powrót do sylwetki sprzed ciąży" ;) , co zresztą prawdą się być okazało. Te tysiące wkładek laktacyjnych, o których bym chyba doktorat mogła napisać też pamiętam. I te bluzki z ukrytymi nacięciami ułatwiającymi karmienie z sieciówki znanej, które mi życie ratowały. To że przez pierwsze miesiące byłam z dziećmi nierozłączna. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Non stop. Nie mogłam się w środku nocy obrócić na drugi bok, bo mąż poda butelkę. Musiałam być. 

Pamiętam także doskonale jak kilkanaście dni po porodzie Antosia wylądowałam w szpitalu z kolką nerkową, odłączona od niego, nafaszerowana lekami i syn musiał przejść na żywienie sztuczne. Tą walkę potem ze łzami w oczach po nocach pamiętam, by zechciał do tej piersi wrócić, choć ta butelka tak bardzo mu się już zdążyła spodobać. I pomoc Roberta pamiętam tak dokładnie. To jego wsparcie bezcenne wtedy.

Ale mimo tych niełatwych początków, cały ten czas karmienia utkwiło mi w pamięci jako coś wyjątkowego, niezapomnianego. Czułam się potrzebna, niezastąpiona, mogłam dać im coś wyjątkowego. Karmienie było dla mnie też czymś bardzo wygodnym. Nie biegałam po nocy z butelkami, proszku po ciemku nie musiałam do wody z termosu wsypywać, nic podgrzewać, tylko dzidzie przytulić i już. Żadnego cudowania, wyparzania, butelek wybierania, debatowania nad wielkością dziurki w smoczku, dbania o to by ta puszka z mlekiem zawsze pełna była.

Można nie być fanem karmienia naturalnego, ale nikt nie podważy chyba tego, że pokarm mamy jest cudem natury. Czymś nie do podrobienia. Żadna fabryka, żadni naukowcy sowicie opłacani przez ogromne koncerny jak dotąd nie stworzyli czegoś co mogłoby tak naprawdę konkurować z mlekiem mamy. Moja przyjaciółka rodząc synów w Irlandii usłyszała od tamtejszej położnej ,,Piersią? Piersią karmią u nas tylko Polki" Smutne to trochę prawda?

Nie mniej daleka jestem od negowania, wytykania mam niekarmiących, bo różne są przecież sytuacje. Może któraś z nich nie ogrania samego aktu karmienia, tego, że ja ktoś ssie, może ta fizjologia, produkowanie przez nią mleka przerasta tak, jak mnie przerósł poród naturalny i wszystko co z nim związane? Tak przecież może być! Może mnie przerażał poród siłami natury, a inną mamę kwestia przystawiania do piersi. Może ktoś leki bierze i nie karmienie jest niemożliwe, może dziecko płacze w niebogłosy przy piersi, laktacja jest nie rozkręcona jeszcze, a nie nie ma kto jej wesprzeć w tych początkach trudnych...

I bez względu na to jak drażnią mnie zdania niektórych babć noworodków wygłaszane swoim córką ,,ja nie miałam pokarmu, to ty tez nie będziesz mieć", ,,ono się nie najada", ,,na noc daj mu flachę to się wyśpisz" albo jak irytuje najzwyklejsza wygoda w tej kwestii młodych mam (wyjść z domu mogę, tata nakarmi, mogę się wyspać i nosić normalne biustonosze i bluzki), to gryzę się w język, bo to nie moją sprawa. Nie moje ciało i  nie moje dziecko. Bo kwestią najważniejszą w mojej ocenie jest tu jedna podstawowa rzecz: szacunek. 

Jeśli jednak na drodze mojej staje projekt taki jak Kraina Mlekiem i Miłością płynąca, to z sił całych go wspieram.

To projekt fotograficzny (mogłyście o nim słyszeć w Dzień Dobry TVN, który jest jej patronem medialnym) skupiający fotografów z całej Polski, którzy na swoich zdjęciach uwieczniają karmiące naturalnie mamy. W przepiękny sposób potrafią oni uchwycić naturalną bliskość matki i dziecka i tym samym, swoimi zdjęciami przyczyniają się do propagowania karmienia naturalnego. 

Sukces Krainy przeszedł najśmielsze oczekiwania założycielki (tak miło się składa mojej serdecznej koleżanki, dobrej, mądrej i niezwykle zdolnej) Agnieszki Dziduszkiewicz. Efektem ogromnego zainteresowania i poparcia tej inicjatywy było powstanie fundacji.

Co roku Kraina wydaje piękne kalendarze, których całkowity przychód przeznaczany jest na cele charytatywne. W ubiegłym roku pieniądze przekazano preadopcyjnemu ośrodkowi dla dzieci w Otwocku, w tym roku w całości zostaną one przekazane na rzecz Oddziału Wcześniaków i Patologii Noworodka w szpitalu św. Zofii w Warszawie.

Wspomnę też, bo to ważne, że kraina nie ma nic wspólnego z tzw.,, terrorem laktacyjnym". Podobnie jak ja szanuje decyzję każdej kobiety w tej kwestii, chodzi tylko i wyłącznie o to, by wspierać mamy, które karmią i te, które karmić naturalnie planują. Poprzez fotografię, ale także wykłady, tworzenie w miejscach publicznych kącików do karmienia, pokazać jak piękną, wyjątkową i ważną rzeczą w życiu matki i dziecka może być karmienie naturalne.

Więcej o projekcie możecie przeczytać ( i zobaczyć m.in. które sławne mamy inicjatywę wspierają...) na stronie Krainy tutaj (klik)

 kraina_mlekiem_i_mioci_2

kraina_mlekiem_i_mioci_3

kraina_mlekiem_i_mioci_4

kraina_mlekiem_i_mioci_5

Kalendarz, w tym roku z czarno-białymi zdjęciami, można potraktować zgodnie z przeznaczeniem, może pomagać nam planować dni, być ozdobą pomieszczenia, ale równie dobrze możemy go komuś podarować, potraktować po prostu jak cegiełkę na szczytny cel.

Do nabycia tutaj (klik).

Krainę można również wesprzeć poprzez zakup produktów stworzonych przez zaprzyjaźnione z krainą marki. Uszyte są one z materiału w charakterystyczne, niebieskie kwiatuszki znane z logo krainy.

Pierwsza z firm to Whisbear, znana zapewne części z Was z szumiących misiów. Specjalnie dla fundacji marka wypuściła edycję szumiących, niebieskich ptaszków. (klik)

Marka Titot  przygotowała z kolei kolekcje krainowych papci ( dla dzieci i dla mam!) (klik)

Kupując któryś z wymienionych produktów ( możecie je zobaczyć także na zdjęciach poniżej), macie pewność, że część wartości ich zakupu zostanie przekazane na cele fundacji.

Pamiętajcie proszę o nich, szukając prezentu dla jakiegoś maluszka..

Ściskam Wam serdecznie, a każdej młodej i przyszłej mamię życzę wytrwałości, dobrych wyborów, celebrowania tych wyjątkowych chwil z maleństwem i szacunku ze strony otoczenia.

kraina_mlekiem_i_mioci_6

kraina_mlekiem_i_mioci_7

kraina_mlekiem_i_mioci_9

kraina_mlekiem_i_mioci_10

kraina_mlekiem_i_mioci_11

kraina_mlekiem_i_mioci_12

 

Słodkie, pastelowe przedpołudnie w pokoiku Małgosi...

vanilia81

 Malgosia_sesja_3_latka_1

Nowy Rok na blogu zacznę od zdjęć, które zrobiłam mojej Małgosi (trzyletniej już od niedawna). Zawsze kiedy przeglądam zapchany doszczętnie zdjęciami dysk w komputerze z przykrością odkrywam, że więcej na nim zdjęć ciast niż dzieci. Dlatego pewnie zdążyliście zauważyć, od jakiegoś czasu na blogu proporcje dzieci-słodkości są na blogu bardziej wyrównane. Ciasta mogę sfotografować zawsze, a te małe stópki rosną w tak ekspresowym tempie, że trzeba łapać dni, momenty, uśmiechy, grymasy i zdziwienia. Nie znam lepszego sposobu niż fotografia (może prócz kamery), żeby wszystko to pięknie i na zawsze uwiecznić. Więc z okazji korzystając z apelem takim noworocznym przybywam, fotografujcie jak najwięcej. Łapcie chwile aparatem najczęściej i najpiękniej jak potraficie.

Sporo tych naszych zwykłych, codziennych zdjęć robię też telefonem, który zawsze jest pod ręką  (część z nich można podejrzeć na moim Instagramie).

Wielu pięknych zdjęć i słodkich chwil w 2017 roku Wam Kochani życzę.

Małgosia upiekła z tej okazji nawet drewniany tort i babeczki...Częstujcie się! ;)

 Malgosia_sesja_3_latka_2

Malgosia_sesja_3_latka_3

Malgosia_sesja_3_latka_4

Malgosia_sesja_3_latka_5

Malgosia_sesja_3_latka_6

Malgosia_sesja_3_latka_7

Malgosia_sesja_3_latka_16

Malgosia_sesja_3_latka_8

Malgosia_sesja_3_latka_9

Malgosia_sesja_3_latka_10

Malgosia_sesja_3_latka_11

Malgosia_sesja_3_latka_12

Malgosia_sesja_3_latka_13

Malgosia_sesja_3_latka_14

Malgosia_sesja_3_latka_15

Malgosia_sesja_3_latka_17

Sukienka: niewiarygodnie wygodna, mięciutka jak najmilszy dresik: Holly polly (klik)

Korona: wiadomo, bez korony nie ma imprezy ;) Mone Mone (klik)

Spineczka/kokardka: subtelna, świetnie się trzyma nawet cienkich włosków: Len leo bow (klik)

bransoletka: z perełek Swarovskiego, urocza, starszej siostrze podebrana ;) Sotho (klik)

Babeczki drewniane: zestaw z paterą marki Tidlo, uwielbiamy...Piccoland (klik)

Tort drewniany: można go kroić, wkładać w niego świeczki i cyferki - Smarkacz.pl (klik)

Lala Me too: nie wiem na czym polega fenomen tych lal, ale moje dziewczynki je uwielbiają, wszędzie je ze sobą taszczą - Tender and cute (klik)

Zajączek: ,,Lenka to moja miłość mamusiu wiess" 100% hand made, perfekcja i estetyka na najwyższym poziomie - Lulaki (klik)

Dywan sznurkowy: bardzo praktyczny, prany już kilkukrotnie, więc jakość sznurka sprawdzona i polecić mogę: Cottonowelove (klik)

Pościel: Bardzo solidna, idealny rozmiar dla przedszkolaka, dwustronna, więc się nie nudzi, razem z wypełnieniem, tj. pierzemy całość , no i można dobrać do niej lampy i zasłony...Lamps&Co (klik)

 

Owoce & warzywa ( w co się bawimy, co czytamy)

vanilia81

 

O tym jak ważne są warzywa i owoce w diecie wie nawet moja niespełna trzy letnia Małgosia i szerzej o tym temacie przeczytacie w następnym poście, dziś pokazać tylko chciałam pomysły na to, jak poprzez zabawę zainteresować owocowo-warzywnym tematem dzieci. Zarówno książka, gra i zabawka, które tu przedstawie, to te najbardziej (z zabawek o tej tematyce) przez moje dzieci lubiane, więc rekomendujemy gorąco jako coś co warto z Mikołajem świętym przedyskutować ;)

 

Agnieszka Sowińska, autorka książki ,,Przekroje: owoce i warzywa" wydawnictwa Moja Księgarnia wpadła na pomysł, by składniki obecne w warzywach i owocach przedstawić obrazkowo w formie ludzików, nadać im charakterystyczne cechy zewnętrzne i przedstawić w sposób w jaki scharakteryzować można by ludzi.

Dzieci przeglądając ,,domki" wewnątrz owocu czy warzywa, dowiadują się co kryje się w jego środku, kto go zamieszkuję i co w nim robi. Początkowo opis na początku książki traktowali jak ściągę, po jakimś czasie, już bez tego potrafili rozpoznać pektynę , błonnik, witaminy i całą resztę.

Po takiej lekturze wiedza, że w ziemniakach dużo jest leniwej skrobi, a w marchewce pełno beta karotenu, który dba o ich cerę i oczy.

Nawet członkowie rodziny zostali przypasowani do witamin, podsłuchałam rozmowę z kanapy- ,,Mamusia to mi przypomina witaminę C, też jest ładna i tak się do nas nachyla jak coś do niej coś mówimy, a tata to na pewno witamina A, taka złota rączka no nie Antek?"

Książka tutaj (klik)

 

 

Układanka edukacyjna English words fruit &vegetables to prosta gra polegająca na dopasowaniu puzzli owoców i warzyw do ich angielskich nazw. Każdy element z napisem pasuje tylko do swojego obrazkowego odpowiednika, więc nie trzeba nazw tych od razu znać, można  metodą prób i błędów dopiero poznać. By gra się nie znudziła wymyślam im też inne warianty zabawy tą układanką. Antosia i Małgosię proszę np., by oddzielili owoce od warzyw, poukładali obok siebie wszystkie wyrazy na podaną przeze mnie literkę, pogrupowali kolorami, albo żeby wybrali trzy które najbardziej lubi dany członek naszej rodziny. Cena tej gry śmiesznie niska w porównaniu do zabawy i wiedzy jaką dostarcza.

Gra tutaj (klik)

owoce_i_warzywa_131

owoce_i_warzywa_10

Uwielbiam drewniane zabawki imitujące jedzenie, najchętniej obdarowywałabym nimi Gosię na wszystkie okazje,  w tym zestawie warzyw i owoców marki Plan Toys spodobała mi dołączona do nich taca i to, że dziecko może je kroić. Środki połączone są ze sobą rzepem z którym dołączony, drewniany nożyk świetnie sobie radzi. Radość dziecka, że kroi marchewkę tak jak mama -bezcenna. Bardzo solidnie, estetycznie wykonane, w ładnym pudełku (co ważne, jeśli myślimy o prezencie), bezpieczne. Zabawka na lata.

Znajdziecie tutaj (klik)

Udanej owocowo- warzywnej zabawy Kochani!

biurko Minko (wersja dla romantyczki)

vanilia81

biurko_Minko_1

Gdybym to biurko wybrała dla siebie...I tą ze snów moich wyjętą lampkę, w kształcie litery na jaką imię moje się zaczyna postawiła na nim, to miejsce przy którym siadam w domu by coś napisać wyglądałoby pewnie tak...

Posłodziłabym tą delikatną szarość mebla pudrowym różem...Pierwsze, własne ogrodowe róże  w wazonikach na nim bym ustawiła, by  ich zapach mieszał się z zapachem kawy. Podkradłabym krzesło Mai z jadalni i kilka jej pastelowych notesików. Ołówki dobrze bym naostrzyła. Kartkę z jakimś tekstem optymistycznym w urocza, drewnianą ramkę oprawiła, by na nią spoglądać (takie kartki czy plakaty z hasłami działają mój nastrój doskonale, polecam...).

biurko_Minko_32

biurko_Minko_4

biurko_Minko_5

biurko_Minko_61

biurko_Minko_7

biurko_Minko_8biurko_Minko_9

biurko_Minko_10

biurko_Minko_12

Ponieważ jednak jestem mamą, to wiadomo, że to co najlepsze to dla dzieci zawsze...To biurko i lampka (A jak Antos przecież...) należeć będzie do mojego syna. Aranżacja którą widzicie, choć żal mi ją było burzyć, powstała jedynie na potrzeby zdjęć dla producenta biurka- firmy Minko. Na moim białym biurku z Ikei bardzo podobny, kobiecy, słodki klimat panuje. Tylko biurko nie takie modne i designerskie, no i lampki w kształcie litery,, a" na nim brak...

Antosiowi zagospodaruję je zupełnie inaczej, bo mebel ten ( i jego kolor- light grey) jest niezwykle uniwersalny. I dodam - solidny. Z gatunku tych, których wygląd idzie w parze z jakością.

Biurko: Basic + marki Minko

krzesło: Tripp trapp marki Stokke

lampka: Little lights

sznurkowy dywanik, Cottonballsy i tiulowe pompony (w skrzyni) : Cottonove love

różowa ramka: Lamps & Company

kartka w ramce, taśmy dekoracyjne : Lemon Ducky

drewniana skrzynia: Wooden Story

filiżanka i miseczka: Pretty Home

 

Urodziny w leśnym klimacie

vanilia81

leśne urodziny dla dziecka

Dziś garść inspiracji do przygotowania urodzin w leśnym stylu. Imprezę o takim temacie przewodnim wyprawiłam niedawo mojemu Antosiowi z okazji piątych urodzin.

Początkowo planowałam słodki bufet ustawić na tarasie, pogoda tego dnia była jednak kapryśna i finalnie znalazł się on przy schodach w salonie.

lesne_urodziny_2

lesne_urodziny_4

lesne_urodziny_3

lesne_urodziny_6

lesne_urodziny_5

lesne_urodziny_12

Myśląc las zaraz przyszły mi do głowy drzewa, ptaki, mech, szyszki i grzyby i jakieś robaczki.

Tort Leśny mech, na bazie szpinaku (absolutnie niewyczuwalny w smaku) piekłam już w ubiegłym roku. Bardzo nam wtedy smakował dlatego nie kombinowałam tyko wybrałam ponownie ten przepis. Tym razem jednak ciasto przekroiłam na trzy blaty, by móc dwukrotnie przełożyć go masą śmietanowo-cytrynową.

lesne_urodziny_7

lesne_urodziny_20

Szyszki...Kto pamięta czasy PRL-u kojarzy ten słodki smakołyk przygotowany z ryżu preparowanego, obklejonego masą krówkową. Banalnie prosty i szybki w wykonaniu, efektowny i rozchwytywany przez dzieci. Przepis znajdziecie tutaj.

lesne_urodziny_8

lesne_urodziny_181

Ciasteczka grzybki.... No z nimi to zabawy trochę było. Ja też nie wiem czemu jak głupia w dniu imprezy się za nie wzięłam, a przecież spokojnie elementy z kruchego ciasta mogłam upiec nawet kilka dni wcześniej, a dzień przed imprezą ich kapelusze nadziać masą budyniową. Efektowne maksymalnie, choć dzieci się na nie jakoś specjalnie nie rzuciły. Teraz sobie myślę, że mogły nie wiedzieć, ze to ciastka...

Drugiego dnia, kiedy świętowaliśmy urodziny Antosia w dorosłym, rodzinnym towarzystwie zrobiły natomiast prawdziwą furę.

Przepis podam wkrótce.

lesne_urodziny_16

lesne_urodziny_10

lesne_urodziny_9

Do picia można podać zielone smoothie z soku jabłkowego, banana, kiwi i garści listków szpinaku, albo zielony, przecierowy sok dla dzieci dostępny w sklepie.

Do wysuwanych pojemniczków na deser nałożyłam zieloną, pokrojoną w kosteczkę galaretkę (i podałam zapominając na amen o bitej śmietanie i listku mięty...)

lesne_urodziny_30

Był też popcorn, jako element niesłodki, mało leśny może, ale wiedziałam, że dzieci go lubią no i tak ładnie prezentował się w tych pudełeczkach...

lesne_urodziny_11

lesne_urodziny_13

Dużo śmiechu i radości sprawiły dzieciom żelki dżdżownice, które znalazły na stole w foremkach do babeczek. Zaraz zaczęła się zabawa, że robaczki wyszły z jabłek, które poustawiałam na stole jako dekorację.

Były też lody w rożkach (pistacjowe, zielone a jakże...), zielone winogrona.

Pomysłów miałam jeszcze w zanadrzu kilka, ale organizując przyjęcie dla dzieci nie możemy przesadzić z ilością słodkości.

O pomysłach na zabawy na urodzinach musiałabym napisać osobny post. Wspomnę więc może tylko o naszej wyprawie do lasu (mieszkamy w lesie, więc wystarczyło przejść kilka metrów).

Poszliśmy na spacer w określonym celu- nazbierać jak najwięcej różnych liści i w domu sprawdzić jak się nazywają (tu pomógł nam plakat liści z Las i Niebo)

lesne_urodziny_22

lesne_urodziny_23

lesne_urodziny_25

lesne_urodziny_24

lesne_urodziny_28

lesne_urodziny_29

lesne_urodziny_31

lesne_urodziny_32

Tata, kiedy w końcu po wszystkich tych karnych (trwał mecz Polska-Irlandia) oderwał się od telewizora usmażył domowe frytki :)

lesne_urodziny_35

Na pyszne nugettsy, mam świetny patent, ale to też przy najbliższej okazji podam.

Na koniec słów kilka o produktach, które pomogły mi stworzyć ten leśny klimat.

Drewniany stolik piknikowy z ławeczkami firmy I haha trafił do nas kilka dni wcześniej, ale zamówiony został nie z myślą o tej imprezie, ale by przy większej ilości gości latem (grill, te sprawy) mogły przy nim jadać dzieci. Okazało się, że spadł mi na te urodziny z nieba i sprawdził się idealnie jako bufet, do którego dzieci podchodziły po napoje i słodkości. Przystawiłam go do ściany, a na ławeczkę, która znalazła się przy ścianie postawiłam drewniane skrzynki zyskując w ten sposób różne wysokości i dodatkowe miejsce do ustawienia smakołyków.

Gdybym go nie miała kombinowałam by pewnie jakieś deski, albo położyłabym na dziecięcym stoliku kawałek sztucznej, wykładzinowej trawy...

Duży efekt zapewniły papierowe talerzyki, rurki, foremki do babeczek, kartoniki na popcorn, buteleczki, pojemniczki na desery, torebki na pożegnalne drobiazgi. Wszystko utrzymane w tonacji zielono-szarej. Wszystko ze sklepu  PARTYmika

W wystrój świetnie wkomponowały się ptaki na girlandzie (zamówionej z myślą o pokoju Antosia). Moje dzieci kiedy ją wieszaliśmy przed imprezą zaciekawione siedziały na schodach dopytując o nazwy poszczególnych ptaków. Piękne rysunki, gruby papier i świetna, nienachalna lekcja przyrody (Las i Niebo)

,,Tron" na drugim zdjęciu, to nasze ukochane szare krzesełko Tripp Trapp (Stokke)

Korona z imieniem solenizanta... Miałam małe wątpliwości, czy Antek pozwoli ją sobie założyć, czy nie usłyszę czegoś w stylu ,,mamo nie jestem księżniczkową babą", no i czy będzie się ładnie trzymała główki, ale nosił ją z uśmiechem większą część imprezy, a ona mimo szaleństw trzymała się go dzielnie. Jest dwustronna, mamy też do niej muchę ;) (Mone Mone)

Plecak jeż to prezent, mamy już bidony firmy Skipp Hopp, dzieci bardzo je lubią, więc do kompletu Antoś dostał plecak. Bardzo fajny, porządny, idealny dla przedszkolaka ( Moncziczi)

Szary, sznurkowy dywanik pochodzi ze sklepu Cottonowe love 

Drewniane patery, a właściwie plastry drzewa zapewnił mój niezawodny w takich kwestiach mąź, emaliowana tabliczka i dzbanek pochodzą z mojej ,,kolekcji" (zbieram namiętnie takie rzeczy ;)

Mam nadzieję, ze ten post okaże się choć trochę dla Was przydatny i inspirujący. Dajcie koniecznie znać w komentarzach jeśli zorganizujecie lub już organizowaliście imprezę w takim klimacie, oraz jeśli macie swoje pomysły na słodkości pasujące do tego typu imprezy.

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci