Menu

Ciasteczkolandia

Owsiane kruche ciasteczka z ,,Anatomii farmy"

vanilia81

Anatomia_farmy_1

Obiecany przepis na kruche ciasteczka owsiane z książki ,,Anatomia farmy", o której pisałam tutaj (klik)

Jeśli nie przygotowuję ich piknik szkolny, najazd znajomych z dużą ilością dzieci, to piekę je z połowy ilości i takie proporcje podaje poniżej. Wychodzi spokojnie ok. 30 ciasteczek.

Często nakładam je na blachę gałkownicą do lodów, a następnie spłaszczam dłonią. Gwarantuje nam to równe ciastka, ale dość słusznej wielkości...Jeśli wolicie takie na 2-3 kęsy, formujcie kulki wielkości orzechów włoskich (i spłaszczajcie), albo nakładajcie łyżka.

Klasyczny przepis zawiera więcej cukru, białą mąkę i sugeruje, by wymieszać wszystkie składniki na raz.

Dodatkami są dowolne orzechy i czekolada, ja tym razem zamiast orzechów użyłam pestek dyni i słonecznika.

No dobra...

Tak - jestem roztargniona...

Tak - zaczęłam piec ciasteczka z orzechami i okazało się, że nie mam w domu ani pół orzecha... ;)

Składniki:

  • 250 g masła
  • 2 jajka
  • 1 i ½ szklanki brązowego cukru
  • 1 i ½ szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 3 szklanki płatków owsianych zwykłych, górskich
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ (albo więcej) szklanki orzechów (lub ziarenek dyni, słonecznika)
  • ½ szklanki groszków czekoladowych (albo gorzkiej czekolady pokrojonej w drobną kosteczkę)

Masło zmiksować z cukrem, dodać jajka i ekstrakt waniliowy, dalej miksując.

Mąkę wymieszać z sodą i solą i dodać do masy.

Dosypać płatki owsiane, orzechy i czekoladę, całość dokładnie wymieszać.

Dwie blachy wyłożyć papierem do pieczenia.

Nakładać porcjami ciasto na blachy, pamiętając o zachowaniu odstępach.

Piec w piekarniku nagrzanym do 175ºC przez ok. 10-15 min. w zależności od wielkości ciastek lub do momentu, gdy brzegi ciastek zaczną przybierać kolor brązowy.

Upieczone przełożyć na metalową kratkę.

Uwaga: Jeśli przygotowujemy ciasto z podwójne porcji, z połowy surowego ciasta można uformować rulon, owinąć w folię spożywczą i przechowywać kilka dni w lodówce, a kiedy zechcemy pokroić w plasterki i upiec.

Anatomia_farmy_15

 

,,Anatomia farmy"

vanilia81

Anatomia farmy Julia Rothman książka o wsi dla dzieci

Oj zła jestem na siebie bardzo, bo o tej książce chciałam Wam opowiedzieć już dawno. To pierwsza książka, jaka kupiłam dzieciom, kiedy dwa lata temu przeprowadziliśmy się na wieś i jedna z naszych ulubionych.

Nie wyobrażałam sobie jednak pisać o niej, nie przeplatając w tą opowieść zdjęć kilku z życia moich dzieci na wsi i teraz mając wpis gotowy, chcąc podlinkować ją okazało się, że ani w mojej ulubionej księgarni (nieprzeczytane.pl), ani w żadnej innej nie jest dostępna. Nakład się wyczerpał i tyle. Liczę bardzo, ze ukaże się kolejny, bo książka jest w mojej ocenie genialna (nie bardzo też wiem, co będę mogła sprezentować zaprzyjaźnionym z nami dzieciom...)

Jeśli uda się Wam ją jakimś cudem  zdobyć to z serca całego polecam, a żeby zdjęć nie marnować, wrzucam tu wraz z kilkoma naszymi wiejskimi kadrami.

Na pocieszenie podaje przepis na kruche owsiane ciasteczka z tej książki (klik)


Anatomia_farmy_5

Anatomia_farmy_6

Anatomia_farmy_7

Anatomia_farmy_9

Anatomia_farmy_8

Anatomia_farmy_10

Anatomia_farmy_11

Anatomia_farmy_12

Anatomia_farmy_13

Anatomia_farmy_14

,,Anatomia farmy" powinna być lekturą obowiązkową zarówno dla dzieci które na wsi mieszkają, mniej lub bardziej czynnie na co dzień w tym prawdziwym wiejskim życiu uczestniczą, żniwa obserwują, jajka z kurnika przynoszą, jak i dla małym mieszczuchów, których widok krowy przyprawia o zdziwienie. Każde dziecko bowiem odkryje w tym ilustrowanym przewodniu coś nowego, coś o czym do tej pory nie wiedziało.

Książka to skarbnica wiedzy dotycząca wszystkiego co moglibyśmy włożyć do pudełeczka z napisem wieś. Informacje przekazane za pomocą słowa i fantastycznych obrazki autorki Julii Rothman z pewnością przypadną do gusty nie tylko najmłodszym.

Przeczytamy i pooglądamy np. jak zbudowany jest ul, jakie występują rasy królików, kur. Nauczymy się o zioła, zbożach, poznamy budowę wielu urządzeń.

Poznamy przepis na masło ziołowe, ciasto marchewkowe czy ciasteczka z orzechami i czekoladą...

Bardzo. Bardzo polecam...

Lodowy torcik tiramisu na 10 Rocznicę Ślubu i nie tylko...

vanilia81

lodowy_torcik_tiramisu_1

I żeby ta nasza codzienna, wspólna kawa zawsze była. Żebyśmy tak na nią czekali...Bez względu na to, że czasem zimna, czasem przez dzieci rozlana, a czasem w pośpiechu na schodach przed domem pita. Byle była. byle to trwało wiecznie...Kocham Cię mężu mocno...

Miesiąc temu napisałam te słowa na instagramie ( zapraszam Was tam serdecznie), bo obchodziliśmy z Robertem 10 rocznicę ślubu. Miesiąc, a ja dopiero dziś znalazłam czas, by zrzucić z aparatu zdjęcia i podać przepis na lodowy deser, który z tej okazji przygotowałam. I choć trochę wstyd się przyznać, nie był to deser planowany. Po prostu we wsi mojej nie było serka mascarpone, żebym klasyczne tiramisu, które Robert uwielbia mogła przygotować...

Ten lodowy torcik zainspirowanym jest deserem tiramisu właśnie. Nasączone kawą, Marsalą i likierem kawowym biszkopty, zamiast kremem z mascarpone, żółtek i ubitych białek przełożone są lodami waniliowymi. Idealne deser na upalne dni. Dużo szybszy w wykonaniu od klasycznego tiramisu, a nie mniej efektowny.  Podałam go do popołudniowej kawy w 10 rocznicę naszego ślubu.

Składniki:

  • 125 ml mocnej kawy
  • 4 łyżki deserowego wina marsala (albo likieru Amaretto)
  • 3 likieru kawowego
  • paczka podłużnych biszkoptów (200 g)
  • 1 litr lodów waniliowych
  • 100 g gorzkiej czekolady

Lody wyciągnąć z zamrażalnika, by nie były twarde przy nakładaniu.

Tortownicę o średnicy 18 cm cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Czekoladę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.

Do schłodzonej kawy dodać Marsalę i likier, wymieszać.

Zanurzać na kilka sekund, pojedynczo biszkopty i wyłożyć nimi jak najdokładniej spód tortownicy (trzeba będzie cześć z nich przed nasączeniem połamać, by wypełniły luki)

Nałożyć na biszkopty połowę lodów i posypać połową startej czekolady.

Powykładać kolejną warstwę nasączonych biszkoptów, nałożyć na niej resztę lodów i posypać startą czekoladą.

Wstawić do zamrażalnika na kilka godzin by całość się zamroziła.

Na kilkanaście minut przed podaniem, przełożyć torcik z zamrażalnika do lodówki.

Dobrze się prezentuje przystrojony świeżymi różami... ;)

Smacznego! 

talerzyk i filiżanka : Pretty Home

 

 

lodowy_torcik_tiramisu_2

lodowy_torcik_tiramisu_3

lodowy_torcik_tiramisu_4

Tarta orkiszowa z budyniem waniliowym i borówkami amerykańskimi.

vanilia81

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_21

Tą tarte bez powodu większego, w tygodniu na szybko upiekłam,  głównie dlatego, żeby wypróbować nową foremkę.  Prostokątną z karbowanym brzegiem i wyciąganym dnem. Tą, w której po upieczeniu można ukośnie ciasto kroić uzyskując trójkąty cudne. Magiczną jakąś chyba, bo w instrukcji przeczytałam, ze jej tłuszczem smarować nie trzeba (jest pokryta specjalną powłoką). Przekładają ciasto do niej pomyślałam- no way, to przyklei się na bank. Nie przykleiło. Upieczone wyskoczyło zgrabnie, czyściutką foremkę zostawiając...

A ciasto smaczne, trwając w mym orkiszowym zauroczeniu taką mąkę wykorzystałam, budyń z torebki zrobiłam (choć wyobrażam sobie, że  domowy budyń na mleku migdałowym i żółtkach od kur sąsiada byłby jeszcze lepszy...)

Borówki na topie, więc córeczki moje paluszkami małymi je na górze poukładały i podwieczorek był fajny.

Foremka to ta tutaj (klik) opinie poczytajcie, czary jak nic...

Składniki:

  • 250 g mąki orkiszowej
  • 125 g zimnego masła
  • 3 łyżki cukru (lub ksylitolu)
  • 1-2 łyżki kwaśnej śmietany lub zimnej wody
  • żółtko
  • torebka budyniu waniliowego
  • szklanka mleka
  • 2 szklanki borówek amerykańskich

Mąkę rozetrzeć z masłem.

Dodać żółtko, cukier i śmietanę/wodę, zagnieść ciasto.

Uformować w kulę/dysk, owinąć w folię spożywczą i odstawić do lodówki na minimum pół godziny (jeśli nam się spieszy to na kwadrans do zamrażalnika)

Po tym czasie rozwałkować, przełożyć do foremki (jeśli korzystacie z innej niż moja innej niż moja, pamiętajcie o natłuszczeniu jej i obsypaniu mąką)

Spód ciasta ponakuwać widelcem.

Dobrze jest też na wyłożony ciastem spód wyłożyć papier do pieczenia i wysypać na niego  ceramiczne kulki do pieczenia (albo zwykłą fasolę, groch), które obciążą je i ciasto nam nie urośnie, dno będzie idealnie płaskie.

Piec w 200ºC stopni temp. przez ok 15.min, aż się zezłoci.

Budyń ugotować według przepisu na opakowaniu, używają do tego tylko połowę mleka podanego w przepisie, czyli standardowo 250 ml mleka.

Ciepły budyń wylać na przestudzone ciasto, poukładać borówki (do ciepłego budyniu łatwiej się przykleją)

Wystudzić, pokroić, podawać :)

Smacznego!

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_3

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_11

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_5

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_6

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_41

Piknik...

vanilia81

piknik_la_millou_2

Lato na wsi dla dziewczynek takich jak moja Maja to dla jeżdżenie na rowerach, spacery, zbieranie polnych kwiatów, zaplatanie wianków, gonienie motyli, chwil i emocji. To śmiechy i kłótnie z dziećmi z sąsiedztwa. Szaleństwa w basenie, zabawa w ,,sprzedaż lemoniady". To czas lenistwa. U nas to także czas pikników, czasem w lesie, czasem w przydomowym ogródku.

I tak Maję moją obserwuję jak się zmienia, dorasta. Uwierzyć nie mogę, że książki sama potrafi czytać. Jej relację z rówieśnikami podglądam, rozmowy takie rozumne już bardzo. Z sąsiadką- rówieśniczką Patrycją potrafią po śniadaniu się spotkać i do kolacji trudno im się rozstać, choć jak na kobiety przystało mają też swoje ciche dni ;)

Z aparatem popołudnia jednego na ogródek wyszłam by to jej lato uchwycić w kadrach. Bo lato za rok będzie już pewnie trochę inne...

piknik_La_Millou_1

piknik_la_millou_3

piknik_la_millou_4

piknik_la_millou_5

piknik_la_millou_6

piknik_la_millou_7

piknik_la_millou_8

piknik_la_millou_9

piknik_la_millou_10

piknik_la_millou_11

piknik_la_millou_12

piknik_la_millou_13

piknik_la_millou_14

piknik_la_millou_15

piknik_La_Millou_16

piknik_La_Millou_17

piknik_La_Millou_18

piknik_La_Millou_19

piknik_La_Millou_20

piknik_La_Millou_21

piknik_La_Millou_22

piknik_La_Millou_23

piknik_La_Millou_24

piknik_La_Millou_25

piknik_La_Millou_26

Przepis na batoniki musli z morelami i sezamem znajdziecie tutaj (klik).

Przepis na muffiny orkiszowe z jeżynami tu (klik)

Ławeczka- drewniana, szara ze stolikiem. Ukochana nasza, niezawodna, zawsze pod ręką. Tak ją lubimy, że trudno nam się na ogródku bez niej obejść- I haha vinatge (klik)

Koc / mata piknikowa-  Mamy też matę piknikową z tworzywa sztucznego, większą nawet, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby dzieci mając wybór wzięły sobie same, na ogródek tamtą. Komfort leżenia na tej jest bowiem nieporównywalnie większy. Podszyta wodoodpornym ortalionem, sprytnie się ją zwija, posiada wygodnie ucho do zawieszenia na ramię czy rączkę roweru i choć bałam się, że jej jasne brzegi brzegi, będą się brudziły to jakoś szczęśliwie nie ( są inne wzory i kolory). Po praniu (jeżyny z muffinek na niej wylądowały...) jak nowa. Rozmiar taki, że 3 dzieci wygodnie się na niej bawi, nasza 5 osobowa rodzina na wycieczkach rowerowych też się tyłkami mieści. Zimą mam plan rozkładać ją w salonie jako matę do zabawy. La Millou (klik), nasz to ten white plum -ecru. 

Kura babci Dany- o tych kurach (bo mamy trzy, żeby się dzieci nie pozabijały...) to trzeba by było cały post napisać. Jak nam dnia każdego służą, jakie walki się toczą na kanapie w salonie, gdy pod ręka jest tylko jedna. Jak zdarzyło się, że Małgosia na pół wsi w aucie płakała, aż uległam i do Lidla na zakupy kura z nami jechała... La Millou (klik) ta na zdjęciu to coral mint bambi.

Kart do gry w czarnego Piotrusia lub memory, z bohaterami znanych z pościeli tej marki. La Millou (klik)

Kosz piknikowy- dokładnie o takim marzyłam. Wiklinowy, wystarczająco pojemny, z talerzykami, sztućcami, wkładem termoizolacyjnym i nawet szklanymi kieliszkami i korkociągiem w komplecie jak by ktoś np. za miasto z winem i mężczyzną życia chciał się wybrać. No i te różyczki na materiale wewnątrz...home and you (klik)

Różowa puszka na ciastka- choć (nieudolnie) staram się walczyć z nadmiarem koloru różowego w domu, tej pastelowej wersji nie dałam rady się oprzeć. Porządna, gruba, szczelna, solidna. Jest cała seria tych puszek na kawę, herbatę... home and you (klik)

Zielona butelka. Szklana, w klimacie vintage. Nie przecieka. Na wodę z cytryną, kompot. Fajna bardzo. home and you (klik)

Książki o Pippi  - Pippi kończy w tym roku 71 lat, co nie zmienia faktu, że pozostaje mistrzynią ciętej riposty i szalonych pomysłów. Pamiętam jak w dzieciństwie na balu przebierańców koniecznie chciałam być  przebrana za Pippi i mama wkładała mi druty do warkoczyków...To  jedna z pierwszych książek Mai, które przeczytała z ochotą, samodzielnie zaśmiewając się przy tym do łez.. Jeśli pamiętacie Pippi ze swojego dzieciństwa wiecie, jak zabawne teksty mogą zawierać te książki w formie komiksu. Polecamy. Wydawnictwo Zakamarki (klik)

Seria o słoniku Pomelo to coś dla młodszych czytelników (klik)

Pięknych, słonecznych, wakacyjnych dnia Wam Kochani życzę....

 

Muffiny orkiszowe z jeżynami

vanilia81

muffiny_orkiszowe_z_jezynami

Polubiłyśmy się ostatnio z mąką orkiszową. Mądrych książek się naczytałam i jakoś mi tak z nią po drodze, pszennej sporadycznie używam (do biszkoptu w sumie tylko). Muffinki, jak to muffinki- szybkie, łatwe, poręczne. W sam raz żeby złapać do rączki i biec dalej się bawić...

Składniki:

(szklanka o pojemności 250 ml)

  • 1 szklanka mąki orkiszowej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody
  • 3 łyżki cukru (u mnie ksylitol)
  • szklanka gęstego jogurtu
  • 2 łyżki oleju (np. rzepakowy)
  • 2 duże jajka
  • 1½  szklanki jeżyn

W miseczce wymieszać dokładnie mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą.

Jogurt wymieszać z jajkami, olejem  i cukrem i dodać do mąki.

Wymieszać tak, by składniki się pomieszały.

Przełożyć do 12 tradycyjnych lub 6 dużych foremek na muffinki.

Piec w nagrzanym do 180ºC przez ok. 30 min. (do tzw. suchego patyczka)

Smacznego!

puszka: home and you (klik)

muffiny_orkiszowe_z_jezynami_2

Batoniki z musli, moreli i sezamu (zdrowe, proste, szybkie i pyszne)

vanilia81

IMG_1444

Po ostatnim poście, w którym pokazałam moją wersję kobiecego biurka ( klik), miałam sporo pracy fotografując inne wnętrzarskie cuda, ale w przerwach, by mieć coś pożywnego pod ręką, no dla dzieci oczywiście, piekłam te batoniki.

To moje ostatnie odkrycie, mogłabym się nimi w sumie żywić na okrągło. Dorzucam czasem nasiona chia, cześć pestek słonecznika zastępuję pestkami dyni, ale bazę zawsze tworzą płatki owsiane, suszone morele i sezam.

Zdrowa przekąska dla dzieci, na piknik czy do pudełka szkolnego. Miód i sezam zapewniają im słodycz, pestki chrupią- dla mnie bomba. Kupionych batoników nie można nawet postawić obok.

Robi się je błyskawicznie, wystarczy podgrzać olej z miodem i zalać resztę składników.

Ważne by kroić je na kwadraty dopiero, gdy wystygną inaczej będą się kruszyć. Wystudzone dają się ładnie pokroić choć zawsze trochę się pokruszy, staje się granolą i ląduje w porcji jogurtu ;)

Składniki:

  • 320 g płatków owsianych (zwykłych, górskich, nie błyskawicznych)
  • 30 g ziaren sezamu
  • 50 g ziaren słonecznika (może być pół na pół z pestkami dyni)
  • 100 g suszonych moreli
  • 50 g rodzynek
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 100 ml oleju (słonecznikowy, rzepakowy)
  • 180 ml miodu

Do miseczki wsypać płatki owsiane, pokrojone morele, rodzynki, pestki słonecznika, sezam i cynamon. Wymieszać składniki.

W rondelku podgrzej olej i miód by się połączyły i dodać do miski z resztą składników,

Dobrze wymieszać, tak by płyn dokładnie obkleił suche składniki.

Przełożyć masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, podociskać, wygładzić masę delikatnie łyżką lub palcami i piec w nagrzanym do 180ºC przez ok. 30 min. (do zarumienienia).

Odstawić do ostygnięcia pokroić na kawałki.

Spokojnie kilka dni można przechowywać w puszce.

Wiklinowy koszyczek i ściereczka: home and you

IMG_1463

IMG_14481

IMG_1467

 Przepis ( z moimi małymi zmianami) pochodzi z książki Billa Grangera ,,Nakarm mnie"

biurko Minko (wersja dla romantyczki)

vanilia81

biurko_Minko_1

Gdybym to biurko wybrała dla siebie...I tą ze snów moich wyjętą lampkę, w kształcie litery na jaką imię moje się zaczyna postawiła na nim, to miejsce przy którym siadam w domu by coś napisać wyglądałoby pewnie tak...

Posłodziłabym tą delikatną szarość mebla pudrowym różem...Pierwsze, własne ogrodowe róże  w wazonikach na nim bym ustawiła, by  ich zapach mieszał się z zapachem kawy. Podkradłabym krzesło Mai z jadalni i kilka jej pastelowych notesików. Ołówki dobrze bym naostrzyła. Kartkę z jakimś tekstem optymistycznym w urocza, drewnianą ramkę oprawiła, by na nią spoglądać (takie kartki czy plakaty z hasłami działają mój nastrój doskonale, polecam...).

biurko_Minko_32

biurko_Minko_4

biurko_Minko_5

biurko_Minko_61

biurko_Minko_7

biurko_Minko_8biurko_Minko_9

biurko_Minko_10

biurko_Minko_12

Ponieważ jednak jestem mamą, to wiadomo, że to co najlepsze to dla dzieci zawsze...To biurko i lampka (A jak Antos przecież...) należeć będzie do mojego syna. Aranżacja którą widzicie, choć żal mi ją było burzyć, powstała jedynie na potrzeby zdjęć dla producenta biurka- firmy Minko. Na moim białym biurku z Ikei bardzo podobny, kobiecy, słodki klimat panuje. Tylko biurko nie takie modne i designerskie, no i lampki w kształcie litery,, a" na nim brak...

Antosiowi zagospodaruję je zupełnie inaczej, bo mebel ten ( i jego kolor- light grey) jest niezwykle uniwersalny. I dodam - solidny. Z gatunku tych, których wygląd idzie w parze z jakością.

Biurko: Basic + marki Minko

krzesło: Tripp trapp marki Stokke

lampka: Little lights

sznurkowy dywanik, Cottonballsy i tiulowe pompony (w skrzyni) : Cottonove love

różowa ramka: Lamps & Company

kartka w ramce, taśmy dekoracyjne : Lemon Ducky

drewniana skrzynia: Wooden Story

filiżanka i miseczka: Pretty Home

 

Szyszki z ryżu preparowanego

vanilia81

szyszki_z_ryu_preparowanego

Szyszki z ryżu preparowanego, cudownie obklejonego słodka masa krówkową to przysmak znany z PRL-u. Jest więc szansa, że przygotowując je przywołacie wspomnienia z dzieciństwa. Banalnie proste i super szybkie w wykonaniu. Trochę zapomniane, a szkoda, bo idealne na np. przyjęcie urodzinowe dla dzieci. Np. takie w leśnym stylu

Składniki:

  • 80 g preparowanego ryżu
  • 300 g cukierków krówek (dowolnych, mlecznych)
  • 100 g masła
  • płaska łyżka gorzkiego kakao (dla koloru)

Krówki kroimy lub przełamujemy na pół, dodajemy masło i topimy na małym ogniu mieszając.

Odstawiamy z ognia i do gorącej masy wsypujemy preparowany ryż i mieszamy, tak by masa dokładnie go obkleiła.

Możliwie szybko formujemy kulki. Masa jest bardzo ciepła, więc ułatwiam sobie pracę nabierając ją metalową gałkownicą do lodów. Porcje są wówczas równe i z tworzą zgrabne kulki. Każdą szyszkę przekładam do papilotki do muffinek ( te moje maja ok, 2,5 cm w podstawie, są mniejsze od tradycyjnych)

Można oczywiście uformować kulki mniejsze, takie na ,,jeden ząb" lub pokusić się o nadanie im kształtu prawdziwej szyszki.

Urodziny w leśnym klimacie

vanilia81

leśne urodziny dla dziecka

Dziś garść inspiracji do przygotowania urodzin w leśnym stylu. Imprezę o takim temacie przewodnim wyprawiłam niedawo mojemu Antosiowi z okazji piątych urodzin.

Początkowo planowałam słodki bufet ustawić na tarasie, pogoda tego dnia była jednak kapryśna i finalnie znalazł się on przy schodach w salonie.

lesne_urodziny_2

lesne_urodziny_4

lesne_urodziny_3

lesne_urodziny_6

lesne_urodziny_5

lesne_urodziny_12

Myśląc las zaraz przyszły mi do głowy drzewa, ptaki, mech, szyszki i grzyby i jakieś robaczki.

Tort Leśny mech, na bazie szpinaku (absolutnie niewyczuwalny w smaku) piekłam już w ubiegłym roku. Bardzo nam wtedy smakował dlatego nie kombinowałam tyko wybrałam ponownie ten przepis. Tym razem jednak ciasto przekroiłam na trzy blaty, by móc dwukrotnie przełożyć go masą śmietanowo-cytrynową.

lesne_urodziny_7

lesne_urodziny_20

Szyszki...Kto pamięta czasy PRL-u kojarzy ten słodki smakołyk przygotowany z ryżu preparowanego, obklejonego masą krówkową. Banalnie prosty i szybki w wykonaniu, efektowny i rozchwytywany przez dzieci. Przepis znajdziecie tutaj.

lesne_urodziny_8

lesne_urodziny_181

Ciasteczka grzybki.... No z nimi to zabawy trochę było. Ja też nie wiem czemu jak głupia w dniu imprezy się za nie wzięłam, a przecież spokojnie elementy z kruchego ciasta mogłam upiec nawet kilka dni wcześniej, a dzień przed imprezą ich kapelusze nadziać masą budyniową. Efektowne maksymalnie, choć dzieci się na nie jakoś specjalnie nie rzuciły. Teraz sobie myślę, że mogły nie wiedzieć, ze to ciastka...

Drugiego dnia, kiedy świętowaliśmy urodziny Antosia w dorosłym, rodzinnym towarzystwie zrobiły natomiast prawdziwą furę.

Przepis podam wkrótce.

lesne_urodziny_16

lesne_urodziny_10

lesne_urodziny_9

Do picia można podać zielone smoothie z soku jabłkowego, banana, kiwi i garści listków szpinaku, albo zielony, przecierowy sok dla dzieci dostępny w sklepie.

Do wysuwanych pojemniczków na deser nałożyłam zieloną, pokrojoną w kosteczkę galaretkę (i podałam zapominając na amen o bitej śmietanie i listku mięty...)

lesne_urodziny_30

Był też popcorn, jako element niesłodki, mało leśny może, ale wiedziałam, że dzieci go lubią no i tak ładnie prezentował się w tych pudełeczkach...

lesne_urodziny_11

lesne_urodziny_13

Dużo śmiechu i radości sprawiły dzieciom żelki dżdżownice, które znalazły na stole w foremkach do babeczek. Zaraz zaczęła się zabawa, że robaczki wyszły z jabłek, które poustawiałam na stole jako dekorację.

Były też lody w rożkach (pistacjowe, zielone a jakże...), zielone winogrona.

Pomysłów miałam jeszcze w zanadrzu kilka, ale organizując przyjęcie dla dzieci nie możemy przesadzić z ilością słodkości.

O pomysłach na zabawy na urodzinach musiałabym napisać osobny post. Wspomnę więc może tylko o naszej wyprawie do lasu (mieszkamy w lesie, więc wystarczyło przejść kilka metrów).

Poszliśmy na spacer w określonym celu- nazbierać jak najwięcej różnych liści i w domu sprawdzić jak się nazywają (tu pomógł nam plakat liści z Las i Niebo)

lesne_urodziny_22

lesne_urodziny_23

lesne_urodziny_25

lesne_urodziny_24

lesne_urodziny_28

lesne_urodziny_29

lesne_urodziny_31

lesne_urodziny_32

Tata, kiedy w końcu po wszystkich tych karnych (trwał mecz Polska-Irlandia) oderwał się od telewizora usmażył domowe frytki :)

lesne_urodziny_35

Na pyszne nugettsy, mam świetny patent, ale to też przy najbliższej okazji podam.

Na koniec słów kilka o produktach, które pomogły mi stworzyć ten leśny klimat.

Drewniany stolik piknikowy z ławeczkami firmy I haha trafił do nas kilka dni wcześniej, ale zamówiony został nie z myślą o tej imprezie, ale by przy większej ilości gości latem (grill, te sprawy) mogły przy nim jadać dzieci. Okazało się, że spadł mi na te urodziny z nieba i sprawdził się idealnie jako bufet, do którego dzieci podchodziły po napoje i słodkości. Przystawiłam go do ściany, a na ławeczkę, która znalazła się przy ścianie postawiłam drewniane skrzynki zyskując w ten sposób różne wysokości i dodatkowe miejsce do ustawienia smakołyków.

Gdybym go nie miała kombinowałam by pewnie jakieś deski, albo położyłabym na dziecięcym stoliku kawałek sztucznej, wykładzinowej trawy...

Duży efekt zapewniły papierowe talerzyki, rurki, foremki do babeczek, kartoniki na popcorn, buteleczki, pojemniczki na desery, torebki na pożegnalne drobiazgi. Wszystko utrzymane w tonacji zielono-szarej. Wszystko ze sklepu  PARTYmika

W wystrój świetnie wkomponowały się ptaki na girlandzie (zamówionej z myślą o pokoju Antosia). Moje dzieci kiedy ją wieszaliśmy przed imprezą zaciekawione siedziały na schodach dopytując o nazwy poszczególnych ptaków. Piękne rysunki, gruby papier i świetna, nienachalna lekcja przyrody (Las i Niebo)

,,Tron" na drugim zdjęciu, to nasze ukochane szare krzesełko Tripp Trapp (Stokke)

Korona z imieniem solenizanta... Miałam małe wątpliwości, czy Antek pozwoli ją sobie założyć, czy nie usłyszę czegoś w stylu ,,mamo nie jestem księżniczkową babą", no i czy będzie się ładnie trzymała główki, ale nosił ją z uśmiechem większą część imprezy, a ona mimo szaleństw trzymała się go dzielnie. Jest dwustronna, mamy też do niej muchę ;) (Mone Mone)

Plecak jeż to prezent, mamy już bidony firmy Skipp Hopp, dzieci bardzo je lubią, więc do kompletu Antoś dostał plecak. Bardzo fajny, porządny, idealny dla przedszkolaka ( Moncziczi)

Szary, sznurkowy dywanik pochodzi ze sklepu Cottonowe love 

Drewniane patery, a właściwie plastry drzewa zapewnił mój niezawodny w takich kwestiach mąź, emaliowana tabliczka i dzbanek pochodzą z mojej ,,kolekcji" (zbieram namiętnie takie rzeczy ;)

Mam nadzieję, ze ten post okaże się choć trochę dla Was przydatny i inspirujący. Dajcie koniecznie znać w komentarzach jeśli zorganizujecie lub już organizowaliście imprezę w takim klimacie, oraz jeśli macie swoje pomysły na słodkości pasujące do tego typu imprezy.

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci