Menu

Ciasteczkolandia

Tarta orkiszowa z budyniem waniliowym i borówkami amerykańskimi.

vanilia81

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_21

Tą tarte bez powodu większego, w tygodniu na szybko upiekłam,  głównie dlatego, żeby wypróbować nową foremkę.  Prostokątną z karbowanym brzegiem i wyciąganym dnem. Tą, w której po upieczeniu można ukośnie ciasto kroić uzyskując trójkąty cudne. Magiczną jakąś chyba, bo w instrukcji przeczytałam, ze jej tłuszczem smarować nie trzeba (jest pokryta specjalną powłoką). Przekładają ciasto do niej pomyślałam- no way, to przyklei się na bank. Nie przykleiło. Upieczone wyskoczyło zgrabnie, czyściutką foremkę zostawiając...

A ciasto smaczne, trwając w mym orkiszowym zauroczeniu taką mąkę wykorzystałam, budyń z torebki zrobiłam (choć wyobrażam sobie, że  domowy budyń na mleku migdałowym i żółtkach od kur sąsiada byłby jeszcze lepszy...)

Borówki na topie, więc córeczki moje paluszkami małymi je na górze poukładały i podwieczorek był fajny.

Foremka to ta tutaj (klik) opinie poczytajcie, czary jak nic...

Składniki:

  • 250 g mąki orkiszowej
  • 125 g zimnego masła
  • 3 łyżki cukru (lub ksylitolu)
  • 1-2 łyżki kwaśnej śmietany lub zimnej wody
  • żółtko
  • torebka budyniu waniliowego
  • szklanka mleka
  • 2 szklanki borówek amerykańskich

Mąkę rozetrzeć z masłem.

Dodać żółtko, cukier i śmietanę/wodę, zagnieść ciasto.

Uformować w kulę/dysk, owinąć w folię spożywczą i odstawić do lodówki na minimum pół godziny (jeśli nam się spieszy to na kwadrans do zamrażalnika)

Po tym czasie rozwałkować, przełożyć do foremki (jeśli korzystacie z innej niż moja innej niż moja, pamiętajcie o natłuszczeniu jej i obsypaniu mąką)

Spód ciasta ponakuwać widelcem.

Dobrze jest też na wyłożony ciastem spód wyłożyć papier do pieczenia i wysypać na niego  ceramiczne kulki do pieczenia (albo zwykłą fasolę, groch), które obciążą je i ciasto nam nie urośnie, dno będzie idealnie płaskie.

Piec w 200ºC stopni temp. przez ok 15.min, aż się zezłoci.

Budyń ugotować według przepisu na opakowaniu, używają do tego tylko połowę mleka podanego w przepisie, czyli standardowo 250 ml mleka.

Ciepły budyń wylać na przestudzone ciasto, poukładać borówki (do ciepłego budyniu łatwiej się przykleją)

Wystudzić, pokroić, podawać :)

Smacznego!

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_3

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_11

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_5

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_6

tarta_orkiszowa_z_budyniem_waniliowym_i_borwkami_amerykaskimi_41

Piknik...

vanilia81

piknik_la_millou_2

Lato na wsi dla dziewczynek takich jak moja Maja to dla jeżdżenie na rowerach, spacery, zbieranie polnych kwiatów, zaplatanie wianków, gonienie motyli, chwil i emocji. To śmiechy i kłótnie z dziećmi z sąsiedztwa. Szaleństwa w basenie, zabawa w ,,sprzedaż lemoniady". To czas lenistwa. U nas to także czas pikników, czasem w lesie, czasem w przydomowym ogródku.

I tak Maję moją obserwuję jak się zmienia, dorasta. Uwierzyć nie mogę, że książki sama potrafi czytać. Jej relację z rówieśnikami podglądam, rozmowy takie rozumne już bardzo. Z sąsiadką- rówieśniczką Patrycją potrafią po śniadaniu się spotkać i do kolacji trudno im się rozstać, choć jak na kobiety przystało mają też swoje ciche dni ;)

Z aparatem popołudnia jednego na ogródek wyszłam by to jej lato uchwycić w kadrach. Bo lato za rok będzie już pewnie trochę inne...

piknik_La_Millou_1

piknik_la_millou_3

piknik_la_millou_4

piknik_la_millou_5

piknik_la_millou_6

piknik_la_millou_7

piknik_la_millou_8

piknik_la_millou_9

piknik_la_millou_10

piknik_la_millou_11

piknik_la_millou_12

piknik_la_millou_13

piknik_la_millou_14

piknik_la_millou_15

piknik_La_Millou_16

piknik_La_Millou_17

piknik_La_Millou_18

piknik_La_Millou_19

piknik_La_Millou_20

piknik_La_Millou_21

piknik_La_Millou_22

piknik_La_Millou_23

piknik_La_Millou_24

piknik_La_Millou_25

piknik_La_Millou_26

Przepis na batoniki musli z morelami i sezamem znajdziecie tutaj (klik).

Przepis na muffiny orkiszowe z jeżynami tu (klik)

Ławeczka- drewniana, szara ze stolikiem. Ukochana nasza, niezawodna, zawsze pod ręką. Tak ją lubimy, że trudno nam się na ogródku bez niej obejść- I haha vinatge (klik)

Koc / mata piknikowa-  Mamy też matę piknikową z tworzywa sztucznego, większą nawet, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby dzieci mając wybór wzięły sobie same, na ogródek tamtą. Komfort leżenia na tej jest bowiem nieporównywalnie większy. Podszyta wodoodpornym ortalionem, sprytnie się ją zwija, posiada wygodnie ucho do zawieszenia na ramię czy rączkę roweru i choć bałam się, że jej jasne brzegi brzegi, będą się brudziły to jakoś szczęśliwie nie ( są inne wzory i kolory). Po praniu (jeżyny z muffinek na niej wylądowały...) jak nowa. Rozmiar taki, że 3 dzieci wygodnie się na niej bawi, nasza 5 osobowa rodzina na wycieczkach rowerowych też się tyłkami mieści. Zimą mam plan rozkładać ją w salonie jako matę do zabawy. La Millou (klik), nasz to ten white plum -ecru. 

Kura babci Dany- o tych kurach (bo mamy trzy, żeby się dzieci nie pozabijały...) to trzeba by było cały post napisać. Jak nam dnia każdego służą, jakie walki się toczą na kanapie w salonie, gdy pod ręka jest tylko jedna. Jak zdarzyło się, że Małgosia na pół wsi w aucie płakała, aż uległam i do Lidla na zakupy kura z nami jechała... La Millou (klik) ta na zdjęciu to coral mint bambi.

Kart do gry w czarnego Piotrusia lub memory, z bohaterami znanych z pościeli tej marki. La Millou (klik)

Kosz piknikowy- dokładnie o takim marzyłam. Wiklinowy, wystarczająco pojemny, z talerzykami, sztućcami, wkładem termoizolacyjnym i nawet szklanymi kieliszkami i korkociągiem w komplecie jak by ktoś np. za miasto z winem i mężczyzną życia chciał się wybrać. No i te różyczki na materiale wewnątrz...home and you (klik)

Różowa puszka na ciastka- choć (nieudolnie) staram się walczyć z nadmiarem koloru różowego w domu, tej pastelowej wersji nie dałam rady się oprzeć. Porządna, gruba, szczelna, solidna. Jest cała seria tych puszek na kawę, herbatę... home and you (klik)

Zielona butelka. Szklana, w klimacie vintage. Nie przecieka. Na wodę z cytryną, kompot. Fajna bardzo. home and you (klik)

Książki o Pippi  - Pippi kończy w tym roku 71 lat, co nie zmienia faktu, że pozostaje mistrzynią ciętej riposty i szalonych pomysłów. Pamiętam jak w dzieciństwie na balu przebierańców koniecznie chciałam być  przebrana za Pippi i mama wkładała mi druty do warkoczyków...To  jedna z pierwszych książek Mai, które przeczytała z ochotą, samodzielnie zaśmiewając się przy tym do łez.. Jeśli pamiętacie Pippi ze swojego dzieciństwa wiecie, jak zabawne teksty mogą zawierać te książki w formie komiksu. Polecamy. Wydawnictwo Zakamarki (klik)

Seria o słoniku Pomelo to coś dla młodszych czytelników (klik)

Pięknych, słonecznych, wakacyjnych dnia Wam Kochani życzę....

 

Muffiny orkiszowe z jeżynami

vanilia81

muffiny_orkiszowe_z_jezynami

Polubiłyśmy się ostatnio z mąką orkiszową. Mądrych książek się naczytałam i jakoś mi tak z nią po drodze, pszennej sporadycznie używam (do biszkoptu w sumie tylko). Muffinki, jak to muffinki- szybkie, łatwe, poręczne. W sam raz żeby złapać do rączki i biec dalej się bawić...

Składniki:

(szklanka o pojemności 250 ml)

  • 1 szklanka mąki orkiszowej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody
  • 3 łyżki cukru (u mnie ksylitol)
  • szklanka gęstego jogurtu
  • 2 łyżki oleju (np. rzepakowy)
  • 2 duże jajka
  • 1½  szklanki jeżyn

W miseczce wymieszać dokładnie mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą.

Jogurt wymieszać z jajkami, olejem  i cukrem i dodać do mąki.

Wymieszać tak, by składniki się pomieszały.

Przełożyć do 12 tradycyjnych lub 6 dużych foremek na muffinki.

Piec w nagrzanym do 180ºC przez ok. 30 min. (do tzw. suchego patyczka)

Smacznego!

puszka: home and you (klik)

muffiny_orkiszowe_z_jezynami_2

Batoniki z musli, moreli i sezamu (zdrowe, proste, szybkie i pyszne)

vanilia81

IMG_1444

Po ostatnim poście, w którym pokazałam moją wersję kobiecego biurka ( klik), miałam sporo pracy fotografując inne wnętrzarskie cuda, ale w przerwach, by mieć coś pożywnego pod ręką, no dla dzieci oczywiście, piekłam te batoniki.

To moje ostatnie odkrycie, mogłabym się nimi w sumie żywić na okrągło. Dorzucam czasem nasiona chia, cześć pestek słonecznika zastępuję pestkami dyni, ale bazę zawsze tworzą płatki owsiane, suszone morele i sezam.

Zdrowa przekąska dla dzieci, na piknik czy do pudełka szkolnego. Miód i sezam zapewniają im słodycz, pestki chrupią- dla mnie bomba. Kupionych batoników nie można nawet postawić obok.

Robi się je błyskawicznie, wystarczy podgrzać olej z miodem i zalać resztę składników.

Ważne by kroić je na kwadraty dopiero, gdy wystygną inaczej będą się kruszyć. Wystudzone dają się ładnie pokroić choć zawsze trochę się pokruszy, staje się granolą i ląduje w porcji jogurtu ;)

Składniki:

  • 320 g płatków owsianych (zwykłych, górskich, nie błyskawicznych)
  • 30 g ziaren sezamu
  • 50 g ziaren słonecznika (może być pół na pół z pestkami dyni)
  • 100 g suszonych moreli
  • 50 g rodzynek
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 100 ml oleju (słonecznikowy, rzepakowy)
  • 180 ml miodu

Do miseczki wsypać płatki owsiane, pokrojone morele, rodzynki, pestki słonecznika, sezam i cynamon. Wymieszać składniki.

W rondelku podgrzej olej i miód by się połączyły i dodać do miski z resztą składników,

Dobrze wymieszać, tak by płyn dokładnie obkleił suche składniki.

Przełożyć masę do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, podociskać, wygładzić masę delikatnie łyżką lub palcami i piec w nagrzanym do 180ºC przez ok. 30 min. (do zarumienienia).

Odstawić do ostygnięcia pokroić na kawałki.

Spokojnie kilka dni można przechowywać w puszce.

Wiklinowy koszyczek i ściereczka: home and you

IMG_1463

IMG_14481

IMG_1467

 Przepis ( z moimi małymi zmianami) pochodzi z książki Billa Grangera ,,Nakarm mnie"

biurko Minko (wersja dla romantyczki)

vanilia81

biurko_Minko_1

Gdybym to biurko wybrała dla siebie...I tą ze snów moich wyjętą lampkę, w kształcie litery na jaką imię moje się zaczyna postawiła na nim, to miejsce przy którym siadam w domu by coś napisać wyglądałoby pewnie tak...

Posłodziłabym tą delikatną szarość mebla pudrowym różem...Pierwsze, własne ogrodowe róże  w wazonikach na nim bym ustawiła, by  ich zapach mieszał się z zapachem kawy. Podkradłabym krzesło Mai z jadalni i kilka jej pastelowych notesików. Ołówki dobrze bym naostrzyła. Kartkę z jakimś tekstem optymistycznym w urocza, drewnianą ramkę oprawiła, by na nią spoglądać (takie kartki czy plakaty z hasłami działają mój nastrój doskonale, polecam...).

biurko_Minko_32

biurko_Minko_4

biurko_Minko_5

biurko_Minko_61

biurko_Minko_7

biurko_Minko_8biurko_Minko_9

biurko_Minko_10

biurko_Minko_12

Ponieważ jednak jestem mamą, to wiadomo, że to co najlepsze to dla dzieci zawsze...To biurko i lampka (A jak Antos przecież...) należeć będzie do mojego syna. Aranżacja którą widzicie, choć żal mi ją było burzyć, powstała jedynie na potrzeby zdjęć dla producenta biurka- firmy Minko. Na moim białym biurku z Ikei bardzo podobny, kobiecy, słodki klimat panuje. Tylko biurko nie takie modne i designerskie, no i lampki w kształcie litery,, a" na nim brak...

Antosiowi zagospodaruję je zupełnie inaczej, bo mebel ten ( i jego kolor- light grey) jest niezwykle uniwersalny. I dodam - solidny. Z gatunku tych, których wygląd idzie w parze z jakością.

Biurko: Basic + marki Minko

krzesło: Tripp trapp marki Stokke

lampka: Little lights

sznurkowy dywanik, Cottonballsy i tiulowe pompony (w skrzyni) : Cottonove love

różowa ramka: Lamps & Company

kartka w ramce, taśmy dekoracyjne : Lemon Ducky

drewniana skrzynia: Wooden Story

filiżanka i miseczka: Pretty Home

 

Szyszki z ryżu preparowanego

vanilia81

szyszki_z_ryu_preparowanego

Szyszki z ryżu preparowanego, cudownie obklejonego słodka masa krówkową to przysmak znany z PRL-u. Jest więc szansa, że przygotowując je przywołacie wspomnienia z dzieciństwa. Banalnie proste i super szybkie w wykonaniu. Trochę zapomniane, a szkoda, bo idealne na np. przyjęcie urodzinowe dla dzieci. Np. takie w leśnym stylu

Składniki:

  • 80 g preparowanego ryżu
  • 300 g cukierków krówek (dowolnych, mlecznych)
  • 100 g masła
  • płaska łyżka gorzkiego kakao (dla koloru)

Krówki kroimy lub przełamujemy na pół, dodajemy masło i topimy na małym ogniu mieszając.

Odstawiamy z ognia i do gorącej masy wsypujemy preparowany ryż i mieszamy, tak by masa dokładnie go obkleiła.

Możliwie szybko formujemy kulki. Masa jest bardzo ciepła, więc ułatwiam sobie pracę nabierając ją metalową gałkownicą do lodów. Porcje są wówczas równe i z tworzą zgrabne kulki. Każdą szyszkę przekładam do papilotki do muffinek ( te moje maja ok, 2,5 cm w podstawie, są mniejsze od tradycyjnych)

Można oczywiście uformować kulki mniejsze, takie na ,,jeden ząb" lub pokusić się o nadanie im kształtu prawdziwej szyszki.

Urodziny w leśnym klimacie

vanilia81

leśne urodziny dla dziecka

Dziś garść inspiracji do przygotowania urodzin w leśnym stylu. Imprezę o takim temacie przewodnim wyprawiłam niedawo mojemu Antosiowi z okazji piątych urodzin.

Początkowo planowałam słodki bufet ustawić na tarasie, pogoda tego dnia była jednak kapryśna i finalnie znalazł się on przy schodach w salonie.

lesne_urodziny_2

lesne_urodziny_4

lesne_urodziny_3

lesne_urodziny_6

lesne_urodziny_5

lesne_urodziny_12

Myśląc las zaraz przyszły mi do głowy drzewa, ptaki, mech, szyszki i grzyby i jakieś robaczki.

Tort Leśny mech, na bazie szpinaku (absolutnie niewyczuwalny w smaku) piekłam już w ubiegłym roku. Bardzo nam wtedy smakował dlatego nie kombinowałam tyko wybrałam ponownie ten przepis. Tym razem jednak ciasto przekroiłam na trzy blaty, by móc dwukrotnie przełożyć go masą śmietanowo-cytrynową.

lesne_urodziny_7

lesne_urodziny_20

Szyszki...Kto pamięta czasy PRL-u kojarzy ten słodki smakołyk przygotowany z ryżu preparowanego, obklejonego masą krówkową. Banalnie prosty i szybki w wykonaniu, efektowny i rozchwytywany przez dzieci. Przepis znajdziecie tutaj.

lesne_urodziny_8

lesne_urodziny_181

Ciasteczka grzybki.... No z nimi to zabawy trochę było. Ja też nie wiem czemu jak głupia w dniu imprezy się za nie wzięłam, a przecież spokojnie elementy z kruchego ciasta mogłam upiec nawet kilka dni wcześniej, a dzień przed imprezą ich kapelusze nadziać masą budyniową. Efektowne maksymalnie, choć dzieci się na nie jakoś specjalnie nie rzuciły. Teraz sobie myślę, że mogły nie wiedzieć, ze to ciastka...

Drugiego dnia, kiedy świętowaliśmy urodziny Antosia w dorosłym, rodzinnym towarzystwie zrobiły natomiast prawdziwą furę.

Przepis podam wkrótce.

lesne_urodziny_16

lesne_urodziny_10

lesne_urodziny_9

Do picia można podać zielone smoothie z soku jabłkowego, banana, kiwi i garści listków szpinaku, albo zielony, przecierowy sok dla dzieci dostępny w sklepie.

Do wysuwanych pojemniczków na deser nałożyłam zieloną, pokrojoną w kosteczkę galaretkę (i podałam zapominając na amen o bitej śmietanie i listku mięty...)

lesne_urodziny_30

Był też popcorn, jako element niesłodki, mało leśny może, ale wiedziałam, że dzieci go lubią no i tak ładnie prezentował się w tych pudełeczkach...

lesne_urodziny_11

lesne_urodziny_13

Dużo śmiechu i radości sprawiły dzieciom żelki dżdżownice, które znalazły na stole w foremkach do babeczek. Zaraz zaczęła się zabawa, że robaczki wyszły z jabłek, które poustawiałam na stole jako dekorację.

Były też lody w rożkach (pistacjowe, zielone a jakże...), zielone winogrona.

Pomysłów miałam jeszcze w zanadrzu kilka, ale organizując przyjęcie dla dzieci nie możemy przesadzić z ilością słodkości.

O pomysłach na zabawy na urodzinach musiałabym napisać osobny post. Wspomnę więc może tylko o naszej wyprawie do lasu (mieszkamy w lesie, więc wystarczyło przejść kilka metrów).

Poszliśmy na spacer w określonym celu- nazbierać jak najwięcej różnych liści i w domu sprawdzić jak się nazywają (tu pomógł nam plakat liści z Las i Niebo)

lesne_urodziny_22

lesne_urodziny_23

lesne_urodziny_25

lesne_urodziny_24

lesne_urodziny_28

lesne_urodziny_29

lesne_urodziny_31

lesne_urodziny_32

Tata, kiedy w końcu po wszystkich tych karnych (trwał mecz Polska-Irlandia) oderwał się od telewizora usmażył domowe frytki :)

lesne_urodziny_35

Na pyszne nugettsy, mam świetny patent, ale to też przy najbliższej okazji podam.

Na koniec słów kilka o produktach, które pomogły mi stworzyć ten leśny klimat.

Drewniany stolik piknikowy z ławeczkami firmy I haha trafił do nas kilka dni wcześniej, ale zamówiony został nie z myślą o tej imprezie, ale by przy większej ilości gości latem (grill, te sprawy) mogły przy nim jadać dzieci. Okazało się, że spadł mi na te urodziny z nieba i sprawdził się idealnie jako bufet, do którego dzieci podchodziły po napoje i słodkości. Przystawiłam go do ściany, a na ławeczkę, która znalazła się przy ścianie postawiłam drewniane skrzynki zyskując w ten sposób różne wysokości i dodatkowe miejsce do ustawienia smakołyków.

Gdybym go nie miała kombinowałam by pewnie jakieś deski, albo położyłabym na dziecięcym stoliku kawałek sztucznej, wykładzinowej trawy...

Duży efekt zapewniły papierowe talerzyki, rurki, foremki do babeczek, kartoniki na popcorn, buteleczki, pojemniczki na desery, torebki na pożegnalne drobiazgi. Wszystko utrzymane w tonacji zielono-szarej. Wszystko ze sklepu  PARTYmika

W wystrój świetnie wkomponowały się ptaki na girlandzie (zamówionej z myślą o pokoju Antosia). Moje dzieci kiedy ją wieszaliśmy przed imprezą zaciekawione siedziały na schodach dopytując o nazwy poszczególnych ptaków. Piękne rysunki, gruby papier i świetna, nienachalna lekcja przyrody (Las i Niebo)

,,Tron" na drugim zdjęciu, to nasze ukochane szare krzesełko Tripp Trapp (Stokke)

Korona z imieniem solenizanta... Miałam małe wątpliwości, czy Antek pozwoli ją sobie założyć, czy nie usłyszę czegoś w stylu ,,mamo nie jestem księżniczkową babą", no i czy będzie się ładnie trzymała główki, ale nosił ją z uśmiechem większą część imprezy, a ona mimo szaleństw trzymała się go dzielnie. Jest dwustronna, mamy też do niej muchę ;) (Mone Mone)

Plecak jeż to prezent, mamy już bidony firmy Skipp Hopp, dzieci bardzo je lubią, więc do kompletu Antoś dostał plecak. Bardzo fajny, porządny, idealny dla przedszkolaka ( Moncziczi)

Szary, sznurkowy dywanik pochodzi ze sklepu Cottonowe love 

Drewniane patery, a właściwie plastry drzewa zapewnił mój niezawodny w takich kwestiach mąź, emaliowana tabliczka i dzbanek pochodzą z mojej ,,kolekcji" (zbieram namiętnie takie rzeczy ;)

Mam nadzieję, ze ten post okaże się choć trochę dla Was przydatny i inspirujący. Dajcie koniecznie znać w komentarzach jeśli zorganizujecie lub już organizowaliście imprezę w takim klimacie, oraz jeśli macie swoje pomysły na słodkości pasujące do tego typu imprezy.

Wooden Story

vanilia81

 wooden_story_1

,,Mówimy, że zabawki przyszły do nas z lasu, że jeszcze pachną drzewem i słychać w nich szum wiatru buszującego w liściach lub igłach. Dziadek Borowy, bo na nazwisko mamy Borowy mówił prawdę: „tworzenie dla dzieci daje radość również dorosłym”. Wiemy to bardzo dobrze. Stworzyliśmy Wooden Story z miłości do natury i dla szczęścia dzieci." 

Tak o firmie Wooden Story piszą jej twórcy. Piękna historia niezwykłej firmy, a niżej coś ode mnie, szczęśliwie obserwującej zabawę moich dzieci tymi zabawkami...

Od dwóch lat mieszkamy w lesie. W miejscu, które uwielbiamy, w którym czujemy się najlepiej na świecie. Zapach lasu, jego kolory i dźwięki są naszą codziennością. Naturalna sprawą stało się więc to,  że bardzo cenie drewno jako materiał z którego wykonane są przedmioty w moim domu. Także zabawki. Bezpieczne, przyjazne, piękne i ponadczasowe. Cała moja trójka ma zabawki firmy, o których chciałam Wam dziś opowiedzieć.

wooden_story_2

wooden_story_3

Zacznę od tego, czego można się spodziewać odbierając paczkę- od opakowania. Zabawki przez internet kupuję od 8 lat. Nie powiem zdarzają się produkty ładnie zapakowane, wstążeczka owinięte, z logo na taśmie, ale opakowanie Wooden Story wymiotło wszystkich. Ja te ich liczne grafiki na taśmie klejącej paczkę oglądałam z 15 min. Bity kwadrans gapiłam się jak zaczarowana. A potem zobaczyłam  trociny włożone do pudełka z klockami...

Klocki w ofercie mają różne, od klasycznych, w naturalnym kolorze drewna, po kolorowe, aż po te z napisami, które widzicie na zdjęciach. Zamówiłam je z myślą o Mai, która rozpoczęła naukę angielskiego. Chciałam by przyswoiła sobie nowe słówka. Ważne. Potrzebne w życiu bardzo.

Małgosia z pasją układa je w pudełeczku (a ja mam 5 minut na pomalowanie rzęs), Antek buduje z nich wieże, także zabawka rzec by można wiekowo uniwersalna. I jak one pachną...Od miesiąca już. Czasem wchodzę do pokoju Mai, gdy jej nie ma tylko po to by się nacieszyć zapachem tam panującym (wykończone są woskiem pszczelim i olejami roślinnymi pewnie dlatego).

wooden_story_5

wooden_story_6

wooden_story_10

wooden_story_7

wooden_story_8

wooden_story_91

Skrzynka na kółkach. Od niej wszystko się zaczęło, bo na markę trafiłam szukając takiej skrzynki właśnie. Na porozrzucane w salonie pluszaki, papcie nie do pary, samochodziki, klocki. Tak by z jej pomocą dół domu ogarnąć w 3 minuty wieczorem.

Albo żeby książki do przeczytania włożyć i przyciągnąć ją wieczorem do kanapy (Wydawnictwo Zakamarki polecam przy okazji z ,,Inwentarzem drzew" na czele). Skrzynia pięknie wykonana, kółeczka cichutkie, nierysujące i szczęście całe, bo jak w ciągu dnia pusta stoi to do wożenia dzieci przez siebie nawzajem wykorzystywana jest nagminnie. Wypada więc w tym miejscu dodać- wytrzymała. Jest też wersja w pełnymi bokami, dokupić można pasujący do środka lniany worek, jeśli np. drobne rzeczy planujemy w nim przechowywać.

wooden_story_11

wooden_story_12

wooden_story_13

wooden_story_14

No i wózek...O tym wózku to by bajkę można napisać albo piękny wiersz przynajmniej. Majstersztyk wykonania, dbałość o detale niesamowita. Jednym palcem jesteśmy w stanie go okręcić o 360º. Cichutki. Sunie po podłodze czy trawie jak sanki po puszystym śniegu. Do zdjęć tylko na ogródek go zabrałyśmy, na co dzień służy do zabawy w domu i częściej niż lale czy misie wozi się rodzeństwo wzajemnie. Wytrzymały pieruńsko, nie raz mimo moich set razy powtarzanych ,,uważajcie", ,,bo go zabiorę i schowam na strych" przydzwonił w ścianę czy stół, bez szwanku dla niego (ścianę się zagipsuje czy coś ;)

Podobnie jak skrzynia, podłóg nie rysujący ( koła gumą zabezpieczone). Z drewna z certyfikatem FSC (jak zresztą wszystkie ich zabawki), pokryty białą, wodną, ekologiczną farbą. No i ta biel, te szare dekory. Wart każdej złotówki, która kosztuje. Każdej.

Moje córki bawią się 80 letnim, miniaturowym kredensikiem mojej babci (którym bawiłam się rzecz jasna również ja). Mebel ten ( który z pewnością doczeka się osobnego postu), nie jest zrobiony z wyselekcjonowanego drewna, a wybawił kilka pokoleń i będzie służył dalej. Tym bardziej jestem przekonana, że wózkiem Małgosi będą się bawiły moje wnuki.

Apel więc taki z lasu przed Dniem Dziecka głoszę, dajcie sobie choć na chwilę spokój z tą świecąco- grającą chińszczyzną na baterie. Przeczytajcie dziecku fajną książkę, kupcie drewniane klocki. Zamienicie ,,made in China" na  ,,Made in The Beskidy Montains Poland" Ukłońcie się naturze. Wybierzcie na spacer do lasu. Kukułki posłuchajcie.

Polecam. Firmę. Zabawki. I Las...

Klocki tutaj

Skrzynia tutaj

Wózek tutaj

wooden_story_15

wooden_story_161

 

Proste ciasto z herbatą Earl Grey i rodzynkami

vanilia81

 Ciasto_z_Earl_Grey_i_rodzynkami_1

Banalnie proste w wykonaniu ciasto. Nie wymaga użycia wagi i miksera. Świetne do popołudniowej herbaty. Na piknik. Na chłodniejsze, wiosenne dni. Do owinięcia w folię i wręczenia umorusanym dzieciom, które zgłodniały szalejąc z kolegami z ulicy i domagają się czegoś do jedzenia, waląc brudnymi rączkami w tarasowe drzwi...

Za jedyną wadę możemy uznać ponad godzinny czas pieczenia, ale ciasto posiada pół litra płynu i nie ma wyjścia, trzeba mu ten czas dać. Odwdzięczy się głębokim herbacianym aromatem ukrytym w cieście i słodkich rodzynkach.

foremka: klasyczna keksówka

temperatura: 175ºC

czas pieczenia ok. 70 min.

Składniki:

  • 2 szklanki herbaty Earl grey (zaparzonej z 3-5 torebek w zależności od jakości herbaty i intensywności jaką chcemy uzyskać)
  • 1 szklanka rodzynek
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1 ½  szklanka mąki pszennej (zwykłej lub tortowej)
  • ¾  szklanki cukru (u mnie brązowego)
  • 120 g miękkiego masła
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 szczypty pieprzu

Uwaga! Ciasto nie zawiera jajek

Do zaparzonej, przestudzonej herbaty dodać rodzynki, odstawić.

Do miski wsypać obie mąki, cukier, proszek do pieczenia, sól, pieprz i cynamon i całość wymieszać.

Dodać miękkie masło, wmieszać je do reszty składników.

Dolać herbatę z rodzynkami i całość pomieszać tak, by nie było widać suchej mąki.

Foremkę keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia lub natłuścić masłem i obsypać mąką.

Piec ok. 70 min. w 175ºC. Gdyby pod koniec pieczenia ciasto za bardzo się brązowiło od góry, przykryć je folia aluminiową.

Po wyjęciu z piekarnia przed wyjęciem z formy odstawić na min. 10 min.

Klocki widoczne na zdjęciu marki Wooden Story można znaleźć  tutaj

Lokówkowe zauroczenie

vanilia81

loki_remington_1

Wesela, chrzciny, komunie. Uroczystości rodzinne. Urodziny koleżanek i kolegów. Święta. Dnie Babci, Dziadka, Barbórki. Bale, dyskoteki szkolne i Jasełka. Ciągle coś. I ciągle coś na tej głowie trzeba Majce zrobić.

A z warkoczami to mam problem delikatnie mówiąc. Francusy to już całkiem jakiś matrix dla mnie. I można by do salonu fryzjerskiego, ale czasem te loki w niedziele potrzebne. A czasem na 8 rano. A czasem na wyjeździe.

Lokówkę wymyśliłam. Przypadkowo w sumie, perfumy  i jedną z tych genialnych szczotek (Ikoo) chciałam w perfumerii internetowej zamówić i  tą lokówkę zobaczyłam, opinie przeczytałam, że niby och i ach.

I powiem Wam na lepszy pomysł to ja dawno nie wpadłam. 10 minut i voila fryzura jest, nawet jak matka z gatunku tych niezdarnych. Niedroga sprawa. Tak więc jeśli w genach Wam, tudzież córką natura loków poskąpiła, to ja polecam, bo i zabawa jest i efekt.

Kłopot z głowy. Zamiast kłopotu burza loków.

Zobaczcie sami...

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci