Menu

Ciasteczkolandia

Wszystko

Sułtańskie kwadraciki owsiane z daktylami

vanilia81

sutaskie_ciasto_z_daktylami_1

W środku tygodnia tak wpadam podsyłając przepis na słodkie małe daktylowe co nieco. Mnie te kwadraciki zachwyciły smakiem i prostota wykonania. Miękki owsiany spód, dżem daktylowo- porzeczkowy (który zrobicie sami w kwadrans) i chrupiąca posypka. Fani daktyli będą w niebie, cała reszta ręczę z przyjemnością także skubnie jeden czy dwa do kawki.

Składniki:

  • 300 g suszonych daktyli (bez pestek)
  • 100 g porzeczek (mogą być mrożone)
  • skórka starta z pomarańczy (najlepiej umytej niewoskowanej)
  • 180 g mąki pszennej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczko mielonego kardamonu
  • szczypta soli
  • 90 g brązowego cukru
  • 170 g zimnego masła
  • 100 g płatków owsianych (zwykłych, górskich)

Daktyle pokroić (każdy tak na 2-3 kawałki), wrzucić do rondelka, dodać porzeczki i zalać 500 ml wody  zagotować, zmniejszyc ogień i gotować jeszcze 15 min.mieszając od czasu do czasu. Powstanie gęsta masa podobna do dżemu (jeśli nie cała woda się wchłonęła, należy ją odlać). Dodać starta z pomarańczy skórkę, wymieszać i odstawić do ostudzenia.

Mąkę z proszkiem przesiać do miski, dodać cukier, kardamon i szczyptę sól, wymieszać.

Dodać pokrojone w kostkę masło i zagnieść (najwygodniej w robocie kuchennym).

Na koniec dodać płatki owsiane i i wymieszać dłońmi, ciasto będzie przypominało posypkę.

Foremkę do ciasta o wymiarach 20 x 30 cm posmarować w kilku miejscach masłem, wyłożyć papierem do pieczenia.

Przesypać do foremki ok. 2/3 ciasta i ugnieść, tak by utworzyć równy spód.

Nałożyć na to masę daktykowo- porzeczkową, a następnie posypać pozostałym ciastem, tworząc większe grudki- posypkę.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC  przez ok. 35-40 mi., aż ciasto się lekko zarumieni.

Odstawić by ciasto całkiem przestygło, a następnie pokroić w kwadraty.

Smacznego!

 

 

,,Prezent dla Cebulki" najpiękniejsza książka dla dzieci na czas Adwentu...

vanilia81

prezent_dla_cebulki_1

Naprawdę chciałam, by kolejny post był już ,,ciasteczkowy", ale o tej książce muszę Wam napisać...

Zacznę od tego, że tradycyjny kalendarz z czekoladkami to tradycja mojego dzieciństwa. Każdego roku wisiał na ścianie i pamiętam dokładnie jakie emocje towarzyszyły mi przy każdym, kolejno otwieranym okienku, dlatego moje dzieci takie kalendarze od zawsze mają i długo jeszcze pewnie mieć będą. Pomimo tego dodam, że nie zdarzyło im się jeszcze, by konsekwentnie codziennie tylko jedną czekoladkę jadły. Zawsze jest z powodu tych kalendarzy zamieszanie okropne, wyjadanie ukradkiem i kłótnie ,,bo ona ma dziś czekoladkę pociąg, a ja jakąś głupią lalkę". Trudno, widocznie to też element tej tradycji.

W tym roku obok kalendarza z czekoladkami przez cały okres Adwentu będzie nam towarzyszyć także książka, która do rąk moich trafiła już co prawda ubiegłej zimy, po Nowym Roku, ale uparłam się, że ją gdzieś pod swetrami schowam i za rok 1 grudnia roku wyciągnę.

Mowa o pięknej, ogromnie wartościowej książce wydawnictwa Zakamarki ,,Prezent dla Cebulki". Jest to opowiadanie podzielone na 24 rozdziały, tak by w każdy wieczór Adwentu móc dzieciom czytać kolejny, aż do Wigilii. Sam ten zamysł uważam za absolutnie cudowny.

Cebulka to tytułowy bohatera, mały chłopczyk, który marzy, by w prezencie pod choinkę dostać dwie rzeczy: rower i tatę...Niestety jego mama mówi, że rower jest za drogi, nie planuje też szukać taty Cebulki w dalekim Sztokholmie, dlatego Cebulka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce...

Piękna, mądra opowieść o marzeniach, o tym, że nie zawsze życie podaje nam wszystko na tacy, ale jeśli o czymś bardzo marzymy, to może się spełnić. 24 lekcje empatii, dobroci i wiary.

Nie mogę się doczekać, jak dziś po kąpieli zgromadzę cała trójkę w swoim łóżku i zaczniemy czytać...

Ponieważ Małgosia będzie miała podejrzewam milion pytań dotyczących obrazków, przejrzałam z nią książkę już rano, by móc choć na część z nich odpowiedzieć, żeby wieczorem nie przerywała mi w czytaniu co minutę, tylko co dwie... ;)

prezent_dla_cebulki_2

prezent_dla_cebulki_3

prezent_dla_cebulki_4

prezent_dla_cebulki_5

prezent_dla_cebulki_6

prezent_dla_cebulki_7

prezent_dla_cebulki_8

prezent_dla_cebulki_9

prezent_dla_cebulki_10

prezent_dla_cebulki_11

Tą i inne, wartościowe książki Wydawnictwa Zakamarki znajdziecie tutaj (klik)

Aha! Wypatruję dziś od rana listonosza z książką ,,Święta dzieci z dachów" (klik), nowości wydawnictwa, książki, która również składa się również z 24 opowiadań do czytania w Adwencie. Jestem jej już ogromnie ciekawa.

Spokojnych, adwentowych wieczorów, mądrze je wykorzystajcie...

biurko Minko (wersja dla romantyczki)

vanilia81

biurko_Minko_1

Gdybym to biurko wybrała dla siebie...I tą ze snów moich wyjętą lampkę, w kształcie litery na jaką imię moje się zaczyna postawiła na nim, to miejsce przy którym siadam w domu by coś napisać wyglądałoby pewnie tak...

Posłodziłabym tą delikatną szarość mebla pudrowym różem...Pierwsze, własne ogrodowe róże  w wazonikach na nim bym ustawiła, by  ich zapach mieszał się z zapachem kawy. Podkradłabym krzesło Mai z jadalni i kilka jej pastelowych notesików. Ołówki dobrze bym naostrzyła. Kartkę z jakimś tekstem optymistycznym w urocza, drewnianą ramkę oprawiła, by na nią spoglądać (takie kartki czy plakaty z hasłami działają mój nastrój doskonale, polecam...).

biurko_Minko_32

biurko_Minko_4

biurko_Minko_5

biurko_Minko_61

biurko_Minko_7

biurko_Minko_8biurko_Minko_9

biurko_Minko_10

biurko_Minko_12

Ponieważ jednak jestem mamą, to wiadomo, że to co najlepsze to dla dzieci zawsze...To biurko i lampka (A jak Antos przecież...) należeć będzie do mojego syna. Aranżacja którą widzicie, choć żal mi ją było burzyć, powstała jedynie na potrzeby zdjęć dla producenta biurka- firmy Minko. Na moim białym biurku z Ikei bardzo podobny, kobiecy, słodki klimat panuje. Tylko biurko nie takie modne i designerskie, no i lampki w kształcie litery,, a" na nim brak...

Antosiowi zagospodaruję je zupełnie inaczej, bo mebel ten ( i jego kolor- light grey) jest niezwykle uniwersalny. I dodam - solidny. Z gatunku tych, których wygląd idzie w parze z jakością.

Biurko: Basic + marki Minko

krzesło: Tripp trapp marki Stokke

lampka: Little lights

sznurkowy dywanik, Cottonballsy i tiulowe pompony (w skrzyni) : Cottonove love

różowa ramka: Lamps & Company

kartka w ramce, taśmy dekoracyjne : Lemon Ducky

drewniana skrzynia: Wooden Story

filiżanka i miseczka: Pretty Home

 

Życzenia Wielkanocne...

vanilia81

wielkanoc_2016

Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Czesław Miłosz

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam Kochani nadziei i wiary, że w ogrodzie tego świata czeka na nas jeszcze wiele pięknych chwil, uczuć i niespodzianek...

 

 

 

Miłość, pastele i lukier czyli Ciasteczkolandia w obiektywie Fotosister

vanilia81

  

Witam Was Kochani w pastelowych progach Ciasteczkolandii. Miejscu, które powstało z miłości i marzeń...

Zapraszam do kuchni, w której zawsze jest głośno, gdzie co chwilę ktoś coś rozlewa lub wysypuje. Do stołu przy którym wspólnie jemy, zdmuchujemy z tortów świeczki, układamy puzzle, rozmawiamy, podejmujemy decyzje, kłócimy się i żartujemy. Bo my żartujemy bezustannie...

Pieczenie pierniczków to taka nasza tradycja. To taki dzień, kiedy nikomu nie przeszkadzają tumany mąki, poklejone lukrem klamki i kolorowa posypka, która chrzęści pod nogami. Mam nadzieję, że zapach cynamonu będzie się moim dzieciom kojarzył kiedyś z domem, a nasze wspólne, rodzinne chwile utkwią w tych trzech małych główkach na zawsze.

Za urocze popołudnie, rozmowy, wszystkie te zdjęcia i darowany nam czas (a czas to obecnie najcenniejsze co można podarować drugiemu człowiekowi...) z całego serca dziękujemy naszym ukochanym Fotosister.

Dziewczyny znamy się już 10 lat, a ja ciągle nie potrafiłabym odpowiedzieć na pytanie czy większy macie talent czy serca...

Wszystkim nam życzę, żebyśmy każdego dnia potrafili odnajdywać szczęście w małych rzeczach. Nawet tak błahych jak lukrowanie pierniczków...

pierniczki_fotosister1pierniczki_fotosister_19pierniczki_fotosister_35pierniczki_fotosister_41pierniczki_fotosister_2pierniczki_fotosister_5pierniczki_fotosister_6pierniczki_fotosister_7pierniczki_fotosister_8  pierniczki_fotosister_10pierniczki_fotosister_11pierniczki_fotosister_12pierniczki_fotosister_13pierniczki_fotosister_14pierniczki_fotosister_15pierniczki_fotosister_16pierniczki_fotosister_17pierniczki_fotosister_18pierniczki_fotosister_19pierniczki_fotosister_20pierniczki_fotosister_21pierniczki_fotosister_23pierniczki_fotosister_22pierniczki_fotosister_241pierniczki_fotosister_25pierniczki_fotosister_26pierniczki_fotosister_271pierniczki_fotosister_28pierniczki_fotosister_29pierniczki_fotosister_30pierniczki_fotosister_31pierniczki_fotosister_32pierniczki_fotosister_33pierniczki_fotosister_34

 Zdjęcia sa autorstwa Ani z Fotosister

Przepis na pierniczki znajdziecie tutaj

 

Gruszki w syropie waniliowym

vanilia81

gruszki w syropie

Powiem Wam w głowie to warto mieć dobre myśli i marzyć. Nieustannie tak. Nawet o sprawach drobnych, które sprawiłyby nam radość. Marzenia nic nie kosztują. A potrafią się spełnić. Tylko tak z serca trzeba. Mocno. Z wiarą...

Mignęło mi gdzieś w internecie zdjęcie z warsztatów cukierniczych, które dla blogerów organizował Lidl. Wzdychałam sobie po cichutku jakby to fajnie było wziąść w takich warsztatach udział. Pawła Małeckiego poznać. Nauczyć się od niego trochę. Moja skrzynka mailowa, na którą wkrótce potem trafiło zaproszenien na warsztaty, chyba te moje westchnienia usłyszała i kilka dni później obierałam u boku Pawła gruszki, kroiłam jabłka i mieszałam powidła. Cudne popołudnie, fajni ludzie, uroczy Paweł, pyszne przetwory, zapisane przepisy. Np. ten...

Propozycja dla tych, którym podoba sie pomysł, zeby w środku zimy otworzyć słoik ze słodkimi, waniliowymi gruszkami i położyć je na czekoladowym musie, dodać do tortu, ciasta z orzechami, albo tak po prostu nabić je na widelec i obgryzać, wycierajac z brody syrop tak, by z nikt z domowników nie dowiedział o naszej słodkiej tajemnicy ukrytej w spiżarni...

Składniki:

na 4 słoiki 0,7 l

  • 2 kg twardych gruszek
  • 0,75 l wody
  • 0,5 kg cukru
  • łyżka cukru waniliowego (najlepiej domowego)
  • 1 cytryna
  • opcjonalnie2 laski wanilii 

Gruszki umyć, obrać, przekroić na pół (albo ćwiartki),pozbawić gniazd nasiennych.

Z wody i obu cukrów ugotować syrop.

Cytrynę umyć, pokroić w plasterki.

Na dnie wyparzonego słoika położyć plaster cytryny i poukładać w nim gruszki. 

Dokładamy jeszcze 1-2 plasterki cytryny (jeden na górę gruszek).

Dobrze jest włozyć do słoików dodać kawałki naciętych lasek wanilii lub kilka świeżych malin (gruszki i syrop nabiora wówczas różowawej barwy)

Zalewamy przygotowanym goracym syropem i szczelnie zamykamy słoik.

Pasteryzujemy, (np. w garnku z gotujaca się na małym ogniu woda, która siega do 3/4 wysokości słoika przez 10 min.od momentu zagotowania.

warsztaty Lidl kuchnia lidla cukiernia lidla Paweł Małecki

gruszki_w_syropie_1

gruszki w syropie

 źródło przepisu: Paweł Małecki (warsztaty kuchni Lidla)

 

 

Tort bezowy z borówkami i nutą róży na rocznice ślubu i nie tylko...

vanilia81

tort bezowy z borówkami pavlova pavlowej beza rocznice ślubu

Od 9 lat, bo tyle jesteśmy małżeństwem, nie ma dnia, żebym nie usłyszała od mojego męża czegoś miłego. Często słyszę ,,kocham cię", ale też moje ulubione ,,chodź zrobiłem kawę". Zawsze wtedy pyta mnie czy mam do niej coś słodkiego. Zawsze mam. Dziś też miałam...

Celebrujcie rocznice ślubu, nawet jeśli nie są one okrągłe. Ja tymczasem zmykam pakować walizkę, na poduszcze znalazłam wydruk rezerwacji hotelu w Budapeszcie...

temperatura pieczenia 175º C/ po włożeniu bezy zmniejszamy 150º C (termoobieg)

foremki: dwie duże blachy

Składniki:

  • 8 białek 
  • 50 dag cukru ( najlepiej drobnego)
  • 2 łyżeczki soku z cytryny (lub octu winnego)
  • 4 łyżeczki mąki ziemniaczanej (lub skrobi kukurydzianej)

do przełożenia i ozdoby

  • 500 ml śmietany kremówki
  • 3 łyżeczki wody różanej
  • 3 łyżeczki cukru różanego ( można pominąć)

Białka ubić na pół sztywno.

Ubijając, stopniowo dosypywać cukier, aż powstanie sztywna i błyszcząca masa.

Wmieszać (lub wmiksować na wolnych obrotach) do niej sok z cytryny i mąkę.

Dwie blachy wyłożyć papierem do pieczenia, odrysować (np.od spodu tortownicy) trzy identyczne okręgi o średnicy 18-20 cm.

Na każde odrysowane kółko nałożyć możliwie równa ilość masy, tak by zachować 1,5- 2 cm odstępu od brzegu (masa po upieczeniu trochę się rozpłynie, wypełniając okrąg),

Włożyć do piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 150ºC.

Piec 50 min. Gotowe blaty będą złotawe i chrupiące z zewnątrz, a miękkie w środku.

Uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić w nim ciasto, aż do wystudzenia.

Ubić schłodzona śmietanę kremówkę /tortowa. Pod koniec ubijania dodać wodę różana i (opcjonalnie cukier różany).

Każdy z blatów posmarować warstwa śmietany. Ostatni, najwyższy ułożyć odwrotnie tak, by móc układać borówki na płaskiej powierzchni.

ps. W wersji, która podałam nuta różana jest wyczuwalna. Lekko kwaśne borówki sprawiają, że całość nie jest mdła. Nic nie stoi na przeszkodzie, by borówki ( lub np.maliny, jeżyny czy porzeczki) umieścić także na niższych piętrach tortu, lub tak jak ja to zrobiłam nasypać ich jeszcze trochę na talerzyk przed podaniem.

Smacznego! Powodzenia w pieczeniu i w miłości...

tort bezowy z borówkami pavlova pavlowej beza rocznice ślubu

tort bezowy z borówkami pavlova pavlowej beza rocznice ślubu

Filiżanki i miseczki widoczne na pierwszym zdjęciu pochodzą ze sklepu Pretty Home 

 

Syrop z pędów sosny (na przeziębienie, kaszel, ból gardła)

vanilia81
syrop z pędów sosny
Nasz dom stoi na skraju  lasu. Mamy dwa kilometry do najbliższego sklepu, ale tylko kilkanaście kroków by znaleźć się w lesie. 
Lubię las.
Za to, że mnie wycisza i uspokaja,
że w jednej chwili potrafi ukoić moje nerwy,
za powietrze czystsze chyba niż poranna rosa,
za zapach mokrego mchu,
stukot dzięcioła i nieustannie bawiący mnie komentarz moich dzieci ,,mamo to tukan",
za widok mamy-lochy, przeprowadzającej przed maską mojego samochodu młode dziki,
za widok z balkonu pasących się saren,
za polany jagód, z których można upiec jagodzianki,
za intensywny smak granatowych jeżyn
za radość z każdego znalezionego przypadkiem grzyba,
za zapierające dech w piersiach kolory jakie przybiera jesienią
za igły choinek poprzyklejane do kaloszy
za szacunek do przyrody, jakiego uczy moje dzieci...

Staram się korzystać z tego co las nam ofiaruje, np. majowe, młode pędy sosny...
Można z nich w prosty i przyjemny sposób zrobić syrop, który jest nieocenionym, naturalnym środkiem leczącym przeziębienie, kaszel czy ból gardła. Pomocny w przypadku grypy i zapaleniu oskrzeli. Działanie wykrztuśnie i bakteriobójczo. Bez żadnych substancji konserwujących, barwników i sztucznych substancji słodzących, którymi szczerze gardzę. Jako mama, otoczona na co dzień sosnami, czyje się w obowiązku zapas takiego syropu mieć w domowej apteczce.
Kłopot z pędami jest jeden; pędy to nic innego jak roczny przyrost, z którego rozwinie się nowa gałązka. Pozbawiając iglaka tej części, sprawimy, że nie urośnie.
Drzewko sobie z tym poradzi, nie mniej nie należy pozbawić go wszystkich pędów, bezpieczniej z każdej sosny zebrać ich tylko po kilka.
Ważne by zrywać je w maju z miejsc oddalonych od drogi i by wybierać pędy te średniej wielkości, ok. 10 cm, te bowiem zawierają sporo cennych składników.

Składniki:
na 2 słoiki 750 ml
  •  40 dag młodych pędów sosny 
  •  40 dag cukru (biały lub brązowy)

Do czystego słoika przekładamy 2-3 cm warstwę pędów sosny.

Nie ma konieczności  mycia ich i czyszczenia z brązowych otoczek (zawierają żywice bogatą w wartościowe substancje czynne)), można natomiast je pokroić (szybciej puszczą sok).

Każda warstwę pędów można ubić np. drewnianym tłuczkiem do ziemniaków, takie lekko ugniecione pędy szybciej puszczą sok, a także uda nam się ich więcej w słoiku zmieścić.

Posypujemy to 2 łyżkami cukru i nakładamy kolejną warstwę pędów i ugniatamy.

Czynność tą powtarzamy, aż słoik się zapełni.

Ostatnia warstwa powinna dość szczelnie przykryć pędy.

Słoik zakręcamy i odstawiamy w suche, słoneczne miejsce na ok. 3 tyg.

Już następnego będzie widać, jak sosna puszcza sok, a cukier staje się od niego mokry.

Po tym czasie do czystych, wyparzonych słoików zlewamy powstały syrop ( dobrze sprawdza się tu gaza).

Przechowujemy w suchym, chłodnym, ciemnym miejscu nawet do roku czasu. 

Ponieważ syrop przygotowuję głównie z myślą o dzieciach, celowo do jego przygotowania nie użyłam alkoholu. Jeśli jednak przygotowujecie go dla dorosłych przed umieszczeniem pędów w słoiku można skropić je wódką, czy spirytusem, oraz niewielką jego ilość polać zapełniony już słoik. Zabezpieczy to dodatkowo przed zepsuciem i zaostrzy jego smak.

syrop z pędów sosny 

syrop z pędów sosny

syrop z pędów sosny

 

Bunuelos (meksykańskie pączusie)

vanilia81

bunuelos  paczusie meksykańskie

Jako mama trójki małych dzieci nieustannie odkrywam różne dziwne rzeczy. Na przykład to, że szybkoschnący lakier do paznokci schnie dłużej niż czas, w którym dzieci niczego ode mnie nie potrzebują, że największa dostępna na rynku suszarka na pranie nie jest w stanie pomieścić wszystkiego co chciałabym na niej powiesić, że w ciągu minuty dwulatek potrafi wylać i rozmazać po podłodze w kuchni litr oleju...

W tych pięknych okolicznościach przyrody, niejako w akcie lekkiej desperacji, zamiast wziąść się za smażenie tradycyjnych pączków sięgnęłam po książkę ,,Nigella ekspresowo". Przygotowanie tych pączusiów (wraz ze smażeniem!)nie zajmuje więcej niż kwadrans. Nie będę nikomu wmawiać, że są tak samo dobre jak pączki, bo tak nie uważam, ale biorąc pod uwagę fakt, że są smażone i dają się hojnie obsypać cukrem pudrem, znikają naprawdę szybko.

Jeśli dysponujecie serkiem ricotta i lubicie cynamon polecam przepis na Baci di ricotta

Składniki:

  • 60 ml mleka
  • 1 jajko
  • 150 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/8 cream of tartar ( wodorowinian potasu) -myślę,że można pominąć
  • 1 łyżka margaryny roślinnej
  • olej do smażenia
  • cukier puder

Wymieszać mleko z jajkiem.

Do drugiej miski wsypać mąkę, proszek do pieczenia, winian potasu, margarynę i zagnieść ciasto, tak by miało grudkowatą konsystencję.

Do miski z mąką wlać mieszaninę mleczno-jajeczną i wymieszać na gładką masę (gdyby ciasto się kleiło dosypać trochę mąki)

Wlać olej do garnka na głębokość 2,5 cm i dobrze go rozgrzać.

Z ciasta formować kuleczki wielkości pomidorka koktajlowego i smażyć partiami z obu stron na złocisty kolor.

Usmażone (najlepiej sprawdzić to rozrywając jeden bunuelos na pół) przełożyć na papierowy ręcznik, a następnie przełożyć na talerzyk i solidnie oprószyć cukrem pudrem przesianym przez sitko.

bunuelos  paczusie meksykańskie

bunuelos  paczusie meksykańskie

źródło: ,,Nigella ekspresowo" Nigella Lawson

Kokosowe mini babeczki z nutą Malibu

vanilia81

 kokosowe mini babeczki z nutą Malibu

Urocze mini babeczki z wyczuwalną kokosową nutą, przygotowane na warsztaty fotografii noworodkowej. Małe babeczki nie były oczywiście w stanie swą urodą dorównać kilkudniowym modelom, ale cieszę się, że mogły być słodkim dodatkiem do tego wydarzenia.

Krem na bazie masła, cukru pudru i niewielkiej ilości twarożku, dobrze nakładana się rękawem cukierniczym. Jest bardzo słodki, ale taki już urok cupcakes ;)

Składniki:

  • 125 g mąki
  • 125 g miękkiego masła
  • 120 g cukru
  • 2 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 3 łyżki malibu ( lub mleczka kokosowego)

Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać do misy miksera. Dodać cukier i masło, zmiksować. Wbić jajka i ponownie całość zmiksować. Na koniec miksowania dodać wiórki kokosowe i likier.

Wyłożyć papilotkami foremkę do minimuffinek. Każdą napełnić do ¾ wysokości

Piec w temperaturze 200°C przez 12—15 min. (do tzw. suchego patyczka)

Krem:

  • 150 g miękkiego masła 
  • 200 g cukru pudru
  •  60 g mielonego twarożku (sernikowo- kanapkowego ok. 7 % tłuszczu) o temp.pokojowej
  • 2 łyżeczki likier kokosowy (użyłam Malibu)

Zmiksować masło z serkiem i likierem na gładką masę. Dosypać cukier puder i całość chwilę miksować aż krem stanie się gładki.

Przestudzone babeczki ozdobić kremem za pomocą rękawa cukierniczego z ulubioną końcówką. Jeśli krem będzie za miękki, można go wstawić na kwadrans do lodówki, masło stwardnieje i masa będzie stabilniejsza.

Opcjonalnie babeczki można na koniec posypać wiórkami kokosowymi.

Babeczki są najsmaczniejsze w temperaturze pokojowej, przed podaniem dobrze je zatem wyciągnąć trochę wcześniej z lodówki.

Podana ilość wystarczy na klasyczną foremkę na 12 muffinek, co odpowiada 3 foremką (po 12 szt każda)  minimuffinek. 

kokosowe mini babeczki z nutą Malibu

kokosowe mini babeczki z nutą Malibu

kokosowe mini babeczki z nutą Malibu

Źródło: babeczki -zmodyfikowany klasyczny przepis na babeczki Nigelli Lawson z ,,Nigella gryzie", krem-przepis własny

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci