Menu

Ciasteczkolandia

Recenzje książek dla dzieci

,,Prezent dla Cebulki" najpiękniejsza książka dla dzieci na czas Adwentu...

vanilia81

prezent_dla_cebulki_1

Naprawdę chciałam, by kolejny post był już ,,ciasteczkowy", ale o tej książce muszę Wam napisać...

Zacznę od tego, że tradycyjny kalendarz z czekoladkami to tradycja mojego dzieciństwa. Każdego roku wisiał na ścianie i pamiętam dokładnie jakie emocje towarzyszyły mi przy każdym, kolejno otwieranym okienku, dlatego moje dzieci takie kalendarze od zawsze mają i długo jeszcze pewnie mieć będą. Pomimo tego dodam, że nie zdarzyło im się jeszcze, by konsekwentnie codziennie tylko jedną czekoladkę jadły. Zawsze jest z powodu tych kalendarzy zamieszanie okropne, wyjadanie ukradkiem i kłótnie ,,bo ona ma dziś czekoladkę pociąg, a ja jakąś głupią lalkę". Trudno, widocznie to też element tej tradycji.

W tym roku obok kalendarza z czekoladkami przez cały okres Adwentu będzie nam towarzyszyć także książka, która do rąk moich trafiła już co prawda ubiegłej zimy, po Nowym Roku, ale uparłam się, że ją gdzieś pod swetrami schowam i za rok 1 grudnia roku wyciągnę.

Mowa o pięknej, ogromnie wartościowej książce wydawnictwa Zakamarki ,,Prezent dla Cebulki". Jest to opowiadanie podzielone na 24 rozdziały, tak by w każdy wieczór Adwentu móc dzieciom czytać kolejny, aż do Wigilii. Sam ten zamysł uważam za absolutnie cudowny.

Cebulka to tytułowy bohatera, mały chłopczyk, który marzy, by w prezencie pod choinkę dostać dwie rzeczy: rower i tatę...Niestety jego mama mówi, że rower jest za drogi, nie planuje też szukać taty Cebulki w dalekim Sztokholmie, dlatego Cebulka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce...

Piękna, mądra opowieść o marzeniach, o tym, że nie zawsze życie podaje nam wszystko na tacy, ale jeśli o czymś bardzo marzymy, to może się spełnić. 24 lekcje empatii, dobroci i wiary.

Nie mogę się doczekać, jak dziś po kąpieli zgromadzę cała trójkę w swoim łóżku i zaczniemy czytać...

Ponieważ Małgosia będzie miała podejrzewam milion pytań dotyczących obrazków, przejrzałam z nią książkę już rano, by móc choć na część z nich odpowiedzieć, żeby wieczorem nie przerywała mi w czytaniu co minutę, tylko co dwie... ;)

prezent_dla_cebulki_2

prezent_dla_cebulki_3

prezent_dla_cebulki_4

prezent_dla_cebulki_5

prezent_dla_cebulki_6

prezent_dla_cebulki_7

prezent_dla_cebulki_8

prezent_dla_cebulki_9

prezent_dla_cebulki_10

prezent_dla_cebulki_11

Tą i inne, wartościowe książki Wydawnictwa Zakamarki znajdziecie tutaj (klik)

Aha! Wypatruję dziś od rana listonosza z książką ,,Święta dzieci z dachów" (klik), nowości wydawnictwa, książki, która również składa się również z 24 opowiadań do czytania w Adwencie. Jestem jej już ogromnie ciekawa.

Spokojnych, adwentowych wieczorów, mądrze je wykorzystajcie...

O liściach...(książki, ciasteczka i takie tam..)

vanilia81

licie_5

Jesień rozgościła się na dobre i mimo całej mojej sympatii do niej stwierdzić muszę, że żal mi dzieci, bo latem całymi dniami na dworze biegają, tyle do zobaczenia, odkrycia, zbudowania, poznania mają, a jesienią mocno to ich życie na łonie natury ograniczone jest.

Staram się więc jakoś im te deszczowe popołudnia organizować, tak by domu z nadmiaru energii w pył nie rozniosły, no i nauczyły się czegoś.

W szkole Mai temat liści na tapecie cały październik były. Uczyła się o drzewach, liściach, lesie. Wieczoru jednego przypomniało jej się, że na następny dzień ma zrobić zielnik. Jakaś siódmy zmysł matki, bo nie wiem jak to tłumaczyć sprawił, że na spacerach zbieraliśmy liście i suszyłam je pomiędzy kartkami grubej Kuchni Włoskiej. Robert na tyłach ogrodu zły na nią okropnie (że taka roztrzepana ,,po mamie") zbierał jej jeszcze co ciekawsze gatunki, przy kominku w trybie last minute suszył, żeby ich więcej wkleić mogła. W tym miejscu dodam (by podkreślić, że po matce oprócz roztargnienia również szczęście w życiu dziecko ma), iż okazało się, że ten zielnik to dla chętnych był, dwie osoby zrobiły tylko i szóstkę młoda zgarnęła.

I jakoś tak w związku z powyższym te liście u nas na topie ostatnio...

Polecić Wam dziś chciałam trzy książki dla dzieci o drzewach i liściach właśnie.

licie_17

Pierwsza z nich wydawnictwa Zakamarki jest z nami od roku, ale nieustannie zachwyca, ślicznymi rysunkami, ciekawostkami o drzewach. Znajdziemy w niej także gatunki drzew nie występujące w Polsce. Z tej samej serii ukazał się również ,,Inwentarz zwierząt", równie fajny. I nie wiem jak to wytłumaczyć, ale każda nowy gość w pokoju Antosia bierze ją do ręki i ogląda.

,,Inwentarz drzew" tutaj (klik)

Klocki Wooden story tutaj (klik)

Kura La Millou tu (klik)

"Drzewo" autorstwa Katarzyna Bajerowicz to nowość wydawnictwa Nasza Księgarnia. Książka o niezwykłej formie, inna niż wszystkie. Można ją oglądać w tradycyjny sposób, strona po stronie, a po wyrwaniu jej grubych, solidnych kartek ułożyć z nich układankę XXL. Obrazek do ułożenia przedstawia duży dąb, a wokół niego całe mnóstwo towarzyszących mu roślin, zwierząt, owadów. Na odwrocie każdej karty znajdziemy  informacje, ciekawostki i zadania przyrodnicze.

Książka zainteresowała całą moją trójkę w wieku 3-8 lat. Oprócz klasycznej wiedzy dostarcza dzieciom sporo zabawy przy układaniu obrazkowej układanki (mój 5-letni Antoś sprawnie poradził sobie z jej ułożeniem poradził). Ładnie wydana i dopracowana ( po wyrwaniu, dzięki specjalnej gumce na okładce z książki tworzy się rodzaj teczki i karty nie wypadają).

Można ją zamówić tutaj klik

Książka tutaj: (klik)

Podkolanówki Małgosi tutaj: (klik)

Kolejna książką, której autorka zadbała o to by zaciekawić małego czytelnika jest wydana przez wydawnictwo Tatarak książka ,,Co kryje las". Na pierwszy rzut oka mało atrakcyjne dla dziecka. Niebiesko-żółto- czerwone, skromne ilustracje, stają się prawdziwie magiczne dopiero gdy zaczniemy oglądać ją z pomocą dołączonych do nie trzech lup. Na obrazkach naszym oczom ukazują się wówczas rośliny i zwierzęta, tworząc barwną opowieść o życiu lasu i jego mieszkańcach. Książka tłumaczy zjawiska przyrodnicze takie jak deszcz czy susza, rozbudza dziecięcą wyobraźnię. Zaskakująca i ciekawa. Mąż mój oglądał i czytał ją z zachwytem od deski do deski i orzekł, że ktoś ( Aina Bestard) miał genialny pomysł. Potwierdzam i polecam.

 

 co_kryje_las_2

 co_kryje_las_3

co_kryje_las_4

co_kryje_las_5

co_kryje_las_6

Książkę znajdziecie tutaj (klik )

A kiedy nie czytamy pieczemy ciasteczka w kształcie liści...

licie_9

licie_10

licie_16

licie_11

ciasteczka_listki_z_syropem_klonowym_21

Przepis na ciasteczka listki z syropem klonowym znajdzie tutaj (klik) (polecam naprawdę pyszne!) .

Foremki Home & you (klik) i Ale dobre (klik)

Puszka na ciastka Artisanhome & Garden (klik)

Kiedy zaglądam do pokoju Antosia na jego pościel i plakat nad łóżkiem, wszystko  autorstwa zdolnej, sympatycznej i ślicznej (kolejność tych cech jest przypadkowa) Małgosi z Las i Niebo, to sobie myślę, że nie ma siły, żeby on sobie nazwy tych liści nie przyswoił. Wróże mu nawet karierę w naszym nadleśnictwie... ;)

licie_18

licie_8

Pościel, narzutę, poduszkę i plakaty z kolekcji Liście znajdziecie tutaj (klik), (zobaczcie też koniecznie kolekcję kwiaty polne- klik, cudo!)

Lampka ,,a" Little lights (klik)

Dywanik Cottonove love (klik)

Kochani miłych, kreatywnych jesiennych popołudni z dziećmi Wam życzę...

 

,,Anatomia farmy"

vanilia81

Anatomia farmy Julia Rothman książka o wsi dla dzieci

Oj zła jestem na siebie bardzo, bo o tej książce chciałam Wam opowiedzieć już dawno. To pierwsza książka, jaka kupiłam dzieciom, kiedy dwa lata temu przeprowadziliśmy się na wieś i jedna z naszych ulubionych.

Nie wyobrażałam sobie jednak pisać o niej, nie przeplatając w tą opowieść zdjęć kilku z życia moich dzieci na wsi i teraz mając wpis gotowy, chcąc podlinkować ją okazało się, że ani w mojej ulubionej księgarni (nieprzeczytane.pl), ani w żadnej innej nie jest dostępna. Nakład się wyczerpał i tyle. Liczę bardzo, ze ukaże się kolejny, bo książka jest w mojej ocenie genialna (nie bardzo też wiem, co będę mogła sprezentować zaprzyjaźnionym z nami dzieciom...)

Jeśli uda się Wam ją jakimś cudem  zdobyć to z serca całego polecam, a żeby zdjęć nie marnować, wrzucam tu wraz z kilkoma naszymi wiejskimi kadrami.

Na pocieszenie podaje przepis na kruche owsiane ciasteczka z tej książki (klik)


Anatomia_farmy_5

Anatomia_farmy_6

Anatomia_farmy_7

Anatomia_farmy_9

Anatomia_farmy_8

Anatomia_farmy_10

Anatomia_farmy_11

Anatomia_farmy_12

Anatomia_farmy_13

Anatomia_farmy_14

,,Anatomia farmy" powinna być lekturą obowiązkową zarówno dla dzieci które na wsi mieszkają, mniej lub bardziej czynnie na co dzień w tym prawdziwym wiejskim życiu uczestniczą, żniwa obserwują, jajka z kurnika przynoszą, jak i dla małym mieszczuchów, których widok krowy przyprawia o zdziwienie. Każde dziecko bowiem odkryje w tym ilustrowanym przewodniu coś nowego, coś o czym do tej pory nie wiedziało.

Książka to skarbnica wiedzy dotycząca wszystkiego co moglibyśmy włożyć do pudełeczka z napisem wieś. Informacje przekazane za pomocą słowa i fantastycznych obrazki autorki Julii Rothman z pewnością przypadną do gusty nie tylko najmłodszym.

Przeczytamy i pooglądamy np. jak zbudowany jest ul, jakie występują rasy królików, kur. Nauczymy się o zioła, zbożach, poznamy budowę wielu urządzeń.

Poznamy przepis na masło ziołowe, ciasto marchewkowe czy ciasteczka z orzechami i czekoladą...

Bardzo. Bardzo polecam...

Piknik...

vanilia81

piknik_la_millou_2

Lato na wsi dla dziewczynek takich jak moja Maja to dla jeżdżenie na rowerach, spacery, zbieranie polnych kwiatów, zaplatanie wianków, gonienie motyli, chwil i emocji. To śmiechy i kłótnie z dziećmi z sąsiedztwa. Szaleństwa w basenie, zabawa w ,,sprzedaż lemoniady". To czas lenistwa. U nas to także czas pikników, czasem w lesie, czasem w przydomowym ogródku.

I tak Maję moją obserwuję jak się zmienia, dorasta. Uwierzyć nie mogę, że książki sama potrafi czytać. Jej relację z rówieśnikami podglądam, rozmowy takie rozumne już bardzo. Z sąsiadką- rówieśniczką Patrycją potrafią po śniadaniu się spotkać i do kolacji trudno im się rozstać, choć jak na kobiety przystało mają też swoje ciche dni ;)

Z aparatem popołudnia jednego na ogródek wyszłam by to jej lato uchwycić w kadrach. Bo lato za rok będzie już pewnie trochę inne...

piknik_La_Millou_1

piknik_la_millou_3

piknik_la_millou_4

piknik_la_millou_5

piknik_la_millou_6

piknik_la_millou_7

piknik_la_millou_8

piknik_la_millou_9

piknik_la_millou_10

piknik_la_millou_11

piknik_la_millou_12

piknik_la_millou_13

piknik_la_millou_14

piknik_la_millou_15

piknik_La_Millou_16

piknik_La_Millou_17

piknik_La_Millou_18

piknik_La_Millou_19

piknik_La_Millou_20

piknik_La_Millou_21

piknik_La_Millou_22

piknik_La_Millou_23

piknik_La_Millou_24

piknik_La_Millou_25

piknik_La_Millou_26

Przepis na batoniki musli z morelami i sezamem znajdziecie tutaj (klik).

Przepis na muffiny orkiszowe z jeżynami tu (klik)

Ławeczka- drewniana, szara ze stolikiem. Ukochana nasza, niezawodna, zawsze pod ręką. Tak ją lubimy, że trudno nam się na ogródku bez niej obejść- I haha vinatge (klik)

Koc / mata piknikowa-  Mamy też matę piknikową z tworzywa sztucznego, większą nawet, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby dzieci mając wybór wzięły sobie same, na ogródek tamtą. Komfort leżenia na tej jest bowiem nieporównywalnie większy. Podszyta wodoodpornym ortalionem, sprytnie się ją zwija, posiada wygodnie ucho do zawieszenia na ramię czy rączkę roweru i choć bałam się, że jej jasne brzegi brzegi, będą się brudziły to jakoś szczęśliwie nie ( są inne wzory i kolory). Po praniu (jeżyny z muffinek na niej wylądowały...) jak nowa. Rozmiar taki, że 3 dzieci wygodnie się na niej bawi, nasza 5 osobowa rodzina na wycieczkach rowerowych też się tyłkami mieści. Zimą mam plan rozkładać ją w salonie jako matę do zabawy. La Millou (klik), nasz to ten white plum -ecru. 

Kura babci Dany- o tych kurach (bo mamy trzy, żeby się dzieci nie pozabijały...) to trzeba by było cały post napisać. Jak nam dnia każdego służą, jakie walki się toczą na kanapie w salonie, gdy pod ręka jest tylko jedna. Jak zdarzyło się, że Małgosia na pół wsi w aucie płakała, aż uległam i do Lidla na zakupy kura z nami jechała... La Millou (klik) ta na zdjęciu to coral mint bambi.

Kart do gry w czarnego Piotrusia lub memory, z bohaterami znanych z pościeli tej marki. La Millou (klik)

Kosz piknikowy- dokładnie o takim marzyłam. Wiklinowy, wystarczająco pojemny, z talerzykami, sztućcami, wkładem termoizolacyjnym i nawet szklanymi kieliszkami i korkociągiem w komplecie jak by ktoś np. za miasto z winem i mężczyzną życia chciał się wybrać. No i te różyczki na materiale wewnątrz...home and you (klik)

Różowa puszka na ciastka- choć (nieudolnie) staram się walczyć z nadmiarem koloru różowego w domu, tej pastelowej wersji nie dałam rady się oprzeć. Porządna, gruba, szczelna, solidna. Jest cała seria tych puszek na kawę, herbatę... home and you (klik)

Zielona butelka. Szklana, w klimacie vintage. Nie przecieka. Na wodę z cytryną, kompot. Fajna bardzo. home and you (klik)

Książki o Pippi  - Pippi kończy w tym roku 71 lat, co nie zmienia faktu, że pozostaje mistrzynią ciętej riposty i szalonych pomysłów. Pamiętam jak w dzieciństwie na balu przebierańców koniecznie chciałam być  przebrana za Pippi i mama wkładała mi druty do warkoczyków...To  jedna z pierwszych książek Mai, które przeczytała z ochotą, samodzielnie zaśmiewając się przy tym do łez.. Jeśli pamiętacie Pippi ze swojego dzieciństwa wiecie, jak zabawne teksty mogą zawierać te książki w formie komiksu. Polecamy. Wydawnictwo Zakamarki (klik)

Seria o słoniku Pomelo to coś dla młodszych czytelników (klik)

Pięknych, słonecznych, wakacyjnych dnia Wam Kochani życzę....

 

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci