Menu

Ciasteczkolandia

DZIECI

Kraina Mlekiem i Miłością płynąca...

vanilia81

kraina_mlekiem_i_mioci_1

Dziś o niezwykłym projekcie będzie ale, że kwestia dotyczy karmienia piersią opowiem może najpierw jak to wyglądało u nas...

W oczach wielu nie jestem pewnie super - hiper dzielną eko mamą, bo każde z moich dzieci przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie (na życzenie o zgrozo). Nie używałam wielorazowych pieluch, nie prałam ubranek w orzechach, nie nosiłam ich w chustach (na bank bym pochrzaniła to wiązanie i skończyło by się katastrofą). Pierwszą córeczkę zdarzało mi się karmić zupkami ze słoiczka i chcą dobrze szczepiłam ją na co tylko się dało. Ale karmiłam piersią. Cała trójkę. Każde prawie rok.

I pamiętam doskonale ten dyskomfort przy pierwszych ich przystawianiach do piersi, ten ból kiedy podczas karmienia macica boleśnie się obkurczała. I tą tablice na ścianie w pokoju szpitalnym z wypunktowanymi pozytywami karmienia piersią pamiętam, najbardziej pkt.9 ,,szybszy powrót do sylwetki sprzed ciąży" ;) , co zresztą prawdą się być okazało. Te tysiące wkładek laktacyjnych, o których bym chyba doktorat mogła napisać też pamiętam. I te bluzki z ukrytymi nacięciami ułatwiającymi karmienie z sieciówki znanej, które mi życie ratowały. To że przez pierwsze miesiące byłam z dziećmi nierozłączna. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Non stop. Nie mogłam się w środku nocy obrócić na drugi bok, bo mąż poda butelkę. Musiałam być. 

Pamiętam także doskonale jak kilkanaście dni po porodzie Antosia wylądowałam w szpitalu z kolką nerkową, odłączona od niego, nafaszerowana lekami i syn musiał przejść na żywienie sztuczne. Tą walkę potem ze łzami w oczach po nocach pamiętam, by zechciał do tej piersi wrócić, choć ta butelka tak bardzo mu się już zdążyła spodobać. I pomoc Roberta pamiętam tak dokładnie. To jego wsparcie bezcenne wtedy.

Ale mimo tych niełatwych początków, cały ten czas karmienia utkwiło mi w pamięci jako coś wyjątkowego, niezapomnianego. Czułam się potrzebna, niezastąpiona, mogłam dać im coś wyjątkowego. Karmienie było dla mnie też czymś bardzo wygodnym. Nie biegałam po nocy z butelkami, proszku po ciemku nie musiałam do wody z termosu wsypywać, nic podgrzewać, tylko dzidzie przytulić i już. Żadnego cudowania, wyparzania, butelek wybierania, debatowania nad wielkością dziurki w smoczku, dbania o to by ta puszka z mlekiem zawsze pełna była.

Można nie być fanem karmienia naturalnego, ale nikt nie podważy chyba tego, że pokarm mamy jest cudem natury. Czymś nie do podrobienia. Żadna fabryka, żadni naukowcy sowicie opłacani przez ogromne koncerny jak dotąd nie stworzyli czegoś co mogłoby tak naprawdę konkurować z mlekiem mamy. Moja przyjaciółka rodząc synów w Irlandii usłyszała od tamtejszej położnej ,,Piersią? Piersią karmią u nas tylko Polki" Smutne to trochę prawda?

Nie mniej daleka jestem od negowania, wytykania mam niekarmiących, bo różne są przecież sytuacje. Może któraś z nich nie ogrania samego aktu karmienia, tego, że ja ktoś ssie, może ta fizjologia, produkowanie przez nią mleka przerasta tak, jak mnie przerósł poród naturalny i wszystko co z nim związane? Tak przecież może być! Może mnie przerażał poród siłami natury, a inną mamę kwestia przystawiania do piersi. Może ktoś leki bierze i nie karmienie jest niemożliwe, może dziecko płacze w niebogłosy przy piersi, laktacja jest nie rozkręcona jeszcze, a nie nie ma kto jej wesprzeć w tych początkach trudnych...

I bez względu na to jak drażnią mnie zdania niektórych babć noworodków wygłaszane swoim córką ,,ja nie miałam pokarmu, to ty tez nie będziesz mieć", ,,ono się nie najada", ,,na noc daj mu flachę to się wyśpisz" albo jak irytuje najzwyklejsza wygoda w tej kwestii młodych mam (wyjść z domu mogę, tata nakarmi, mogę się wyspać i nosić normalne biustonosze i bluzki), to gryzę się w język, bo to nie moją sprawa. Nie moje ciało i  nie moje dziecko. Bo kwestią najważniejszą w mojej ocenie jest tu jedna podstawowa rzecz: szacunek. 

Jeśli jednak na drodze mojej staje projekt taki jak Kraina Mlekiem i Miłością płynąca, to z sił całych go wspieram.

To projekt fotograficzny (mogłyście o nim słyszeć w Dzień Dobry TVN, który jest jej patronem medialnym) skupiający fotografów z całej Polski, którzy na swoich zdjęciach uwieczniają karmiące naturalnie mamy. W przepiękny sposób potrafią oni uchwycić naturalną bliskość matki i dziecka i tym samym, swoimi zdjęciami przyczyniają się do propagowania karmienia naturalnego. 

Sukces Krainy przeszedł najśmielsze oczekiwania założycielki (tak miło się składa mojej serdecznej koleżanki, dobrej, mądrej i niezwykle zdolnej) Agnieszki Dziduszkiewicz. Efektem ogromnego zainteresowania i poparcia tej inicjatywy było powstanie fundacji.

Co roku Kraina wydaje piękne kalendarze, których całkowity przychód przeznaczany jest na cele charytatywne. W ubiegłym roku pieniądze przekazano preadopcyjnemu ośrodkowi dla dzieci w Otwocku, w tym roku w całości zostaną one przekazane na rzecz Oddziału Wcześniaków i Patologii Noworodka w szpitalu św. Zofii w Warszawie.

Wspomnę też, bo to ważne, że kraina nie ma nic wspólnego z tzw.,, terrorem laktacyjnym". Podobnie jak ja szanuje decyzję każdej kobiety w tej kwestii, chodzi tylko i wyłącznie o to, by wspierać mamy, które karmią i te, które karmić naturalnie planują. Poprzez fotografię, ale także wykłady, tworzenie w miejscach publicznych kącików do karmienia, pokazać jak piękną, wyjątkową i ważną rzeczą w życiu matki i dziecka może być karmienie naturalne.

Więcej o projekcie możecie przeczytać ( i zobaczyć m.in. które sławne mamy inicjatywę wspierają...) na stronie Krainy tutaj (klik)

 kraina_mlekiem_i_mioci_2

kraina_mlekiem_i_mioci_3

kraina_mlekiem_i_mioci_4

kraina_mlekiem_i_mioci_5

Kalendarz, w tym roku z czarno-białymi zdjęciami, można potraktować zgodnie z przeznaczeniem, może pomagać nam planować dni, być ozdobą pomieszczenia, ale równie dobrze możemy go komuś podarować, potraktować po prostu jak cegiełkę na szczytny cel.

Do nabycia tutaj (klik).

Krainę można również wesprzeć poprzez zakup produktów stworzonych przez zaprzyjaźnione z krainą marki. Uszyte są one z materiału w charakterystyczne, niebieskie kwiatuszki znane z logo krainy.

Pierwsza z firm to Whisbear, znana zapewne części z Was z szumiących misiów. Specjalnie dla fundacji marka wypuściła edycję szumiących, niebieskich ptaszków. (klik)

Marka Titot  przygotowała z kolei kolekcje krainowych papci ( dla dzieci i dla mam!) (klik)

Kupując któryś z wymienionych produktów ( możecie je zobaczyć także na zdjęciach poniżej), macie pewność, że część wartości ich zakupu zostanie przekazane na cele fundacji.

Pamiętajcie proszę o nich, szukając prezentu dla jakiegoś maluszka..

Ściskam Wam serdecznie, a każdej młodej i przyszłej mamię życzę wytrwałości, dobrych wyborów, celebrowania tych wyjątkowych chwil z maleństwem i szacunku ze strony otoczenia.

kraina_mlekiem_i_mioci_6

kraina_mlekiem_i_mioci_7

kraina_mlekiem_i_mioci_9

kraina_mlekiem_i_mioci_10

kraina_mlekiem_i_mioci_11

kraina_mlekiem_i_mioci_12

 

Słodkie, pastelowe przedpołudnie w pokoiku Małgosi...

vanilia81

 Malgosia_sesja_3_latka_1

Nowy Rok na blogu zacznę od zdjęć, które zrobiłam mojej Małgosi (trzyletniej już od niedawna). Zawsze kiedy przeglądam zapchany doszczętnie zdjęciami dysk w komputerze z przykrością odkrywam, że więcej na nim zdjęć ciast niż dzieci. Dlatego pewnie zdążyliście zauważyć, od jakiegoś czasu na blogu proporcje dzieci-słodkości są na blogu bardziej wyrównane. Ciasta mogę sfotografować zawsze, a te małe stópki rosną w tak ekspresowym tempie, że trzeba łapać dni, momenty, uśmiechy, grymasy i zdziwienia. Nie znam lepszego sposobu niż fotografia (może prócz kamery), żeby wszystko to pięknie i na zawsze uwiecznić. Więc z okazji korzystając z apelem takim noworocznym przybywam, fotografujcie jak najwięcej. Łapcie chwile aparatem najczęściej i najpiękniej jak potraficie.

Sporo tych naszych zwykłych, codziennych zdjęć robię też telefonem, który zawsze jest pod ręką  (część z nich można podejrzeć na moim Instagramie).

Wielu pięknych zdjęć i słodkich chwil w 2017 roku Wam Kochani życzę.

Małgosia upiekła z tej okazji nawet drewniany tort i babeczki...Częstujcie się! ;)

 Malgosia_sesja_3_latka_2

Malgosia_sesja_3_latka_3

Malgosia_sesja_3_latka_4

Malgosia_sesja_3_latka_5

Malgosia_sesja_3_latka_6

Malgosia_sesja_3_latka_7

Malgosia_sesja_3_latka_16

Malgosia_sesja_3_latka_8

Malgosia_sesja_3_latka_9

Malgosia_sesja_3_latka_10

Malgosia_sesja_3_latka_11

Malgosia_sesja_3_latka_12

Malgosia_sesja_3_latka_13

Malgosia_sesja_3_latka_14

Malgosia_sesja_3_latka_15

Malgosia_sesja_3_latka_17

Sukienka: niewiarygodnie wygodna, mięciutka jak najmilszy dresik: Holly polly (klik)

Korona: wiadomo, bez korony nie ma imprezy ;) Mone Mone (klik)

Spineczka/kokardka: subtelna, świetnie się trzyma nawet cienkich włosków: Len leo bow (klik)

bransoletka: z perełek Swarovskiego, urocza, starszej siostrze podebrana ;) Sotho (klik)

Babeczki drewniane: zestaw z paterą marki Tidlo, uwielbiamy...Piccoland (klik)

Tort drewniany: można go kroić, wkładać w niego świeczki i cyferki - Smarkacz.pl (klik)

Lala Me too: nie wiem na czym polega fenomen tych lal, ale moje dziewczynki je uwielbiają, wszędzie je ze sobą taszczą - Tender and cute (klik)

Zajączek: ,,Lenka to moja miłość mamusiu wiess" 100% hand made, perfekcja i estetyka na najwyższym poziomie - Lulaki (klik)

Dywan sznurkowy: bardzo praktyczny, prany już kilkukrotnie, więc jakość sznurka sprawdzona i polecić mogę: Cottonowelove (klik)

Pościel: Bardzo solidna, idealny rozmiar dla przedszkolaka, dwustronna, więc się nie nudzi, razem z wypełnieniem, tj. pierzemy całość , no i można dobrać do niej lampy i zasłony...Lamps&Co (klik)

 

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci