Menu

Ciasteczkolandia

Recenzje książek

Beż & krem...(recenzja książek o szczęściu)

vanilia81

Julia_Rozumek__hygge_1

Zastanawiając się nad tytułem tego postu, zdałam sobie sprawę, że najmilszym mi kolorami tej zimy były beż i krem. Bo i kanapę mam beżową i koc podszyty minky w tym kolorze i świece, które paliłam na okrągło w ostatnich miesiącach w tych tonacjach były. Ukochana książka ma beżową okładkę, a wszystkie wypite kawy opatulone były przecież kremową pianką.

O książkach idealnych do czytania pod kocem dziś będzie. Tak na te ostatnie zimowe wieczory...

Pamiętam, że pisząc rok temu o książce Iwony Wiśniewskiej (klik) myślałam, że pewnie długo będę musiała czekać na kolejne, tak piękne, mądre, dojrzałe i głębokie kobiece opowiadania. Okazuje się, że czekałam tylko niespełna rok, bo książkę, która jest zbiorem czteroletnich zapisek blogowych wydała Julia Rozumek (nomen omen obie autorki są koleżankami). Że z Julią się znamy, pamiętacie może z tego postu (klik), co nie zmienia faktu, że gdybyśmy nigdy czasu na rozmowę wspólną nie znalazły, to mój zachwyt książką byłby mniejszy. Z pewnością nie.

Każde z opowiadań w tej książce (a jest ich sporo, książka ma prawie 400 stron) jest swoistym drogowskazem ku szczęściu. Taką lupą dzięki której możemy pewne rzeczy w naszym, często pędzącym życiu dostrzec. Julia magią słowa sprawia, że czytelnik na chwilę zwalnia. Drobiazgi dostrzega, dobrym człowiekiem chce być. Przypomina sobie, a czasem wręcz odkrywa, że szczęście to obrazek stworzony z drobnych puzzli i że te puzzle pod nogami leżą, tylko nie zawsze się je widzi albo sięgnąć mu się po nie nie chce, bo czasu mało na takie pierdoły, bo wygodniej ponarzekać.

Książka utwierdza w przekonaniu, że dom i rodzina jest absolutnie wszystkim. Początkiem i końcem. Wszechświatem całym. Można się przy niej pośmiać, choć łzy, które uronicie czytając ją będą raczej tymi ze wzruszenia... Może się zdarzyć, że czytając tekst któryś ukuje zazdrość, a z pewnością skłonią do refleksji nad życiem, codziennością, uświadomią jak wiele zależy od nas samych.

Julia każdym opowiadaniem z życia swojego, czy ludzi na swej drodze spotkanych uczy szacunku, cierpliwości, spokoju i pokory. Daje się poznać jako najzwyklejsza kobieta, która po prostu z sił całych o swoje szczęście walczy i buduje je każdego dnia.

Czyta się ją lekko, bo językiem wyjątkowym jest pisana, takim co to go w szkole nie nauczą. Takim, że albo się go nosi w sercu, z domu może wyniesie, albo się go nie ma i już. I jak sobie pomyślę, o jej pani polonistce, co  tłuste włosy miała, gumką recepturką spięte, która za każde słowo wypowiedziane czy napisane ,,dwóje"  jej wlepiała, to śmiać mi się chce strasznie...I jako czytelniczka wdzięczna jestem jej tacie bardzo, ze po rozmowie z tą panią odbytą powiedział Julii ,,nie przejmuj się nią za bardzo, rób swoje"...

To taka książka, gdzie z każdą przełożoną kartką żal w człowieku większy, że ku końcowi się zbliża. Na szczęście do tych opowiadań można wracać. Powinno się nawet. I to nie tylko pod kocem, bo pewna jestem, że na wakacje też ją ze sobą wezmę, by na piasku leżąc poczytać.

Z serca całego polecam, zalecam, namawiam...Zróbcie sobie prezent na Dzień Kobiet i dajcie znać potem, że było warto...

Książka do nabycia w sklepie Julii tutaj (klik)

 Julia_Rozumek__hygge_2

Julia_Rozumek__hygge_3

Julia_Rozumek__hygge_4

    

Julia_Rozumek__hygge_6

Julia_Rozumek__hygge_7

Julia_Rozumek__hygge_8

Julia_Rozumek__hygge_9

Julia_Rozumek__hygge_10

Julia_Rozumek__hygge_11

Tak, wiem. Nie kupuje się książki po okładce, no ale ja w tym przypadku się powstrzymać nie mogłam. Ja ją oczami wyobraźni widziałam jak się w zimowy wieczór mieni w blasku świecy i nie wyobrażałam sobie, by jej treść mogła zawieść.

I nie zawiodła. ,,Hygge. Duńska sztuka szczęścia" Marie Tourell Soderberg to bardzo przyjemna w odbiorze książka. Hygge to wyraz, który jest nieprzetłumaczalny dosłownie na język polski, ale mieści w sobie wszystko co związane ze szczęściem, ciepłem, bliskością, a co odnaleźć możemy w zwykłych na pozór, codziennych czynnościach.

Autorka bardzo dogłębnie przybliża tą duńską filozofię, która sprawia, że Duńczycy od lat uważani są za najszczęśliwszych ludzi na świecie. Opatrzona wieloma zdjęciami, znajdziecie w niej nawet przepisy kulinarne. Przyjemna, ciepła, ciekawa no i piękna. Idealna lektura na zimowy czas.

Zamawiałam ją tutaj (klik)

Julia_Rozumek__hygge_12

Julia_Rozumek__hygge_13

Julia_Rozumek__hygge_14

IMG_7766

IMG_7713

Jeśli temat hygge Was zaciekawił to polecić też mogę książkę J.Alexander i I. Sandahl ,,Duński przepis na szczęście" (klik). W tej książce autorki nacisk położyły na metody wychowania dzieci w duchu hygge właśnie. Przeanalizowały co sprawia, że duńskie dzieci wyrastają na szczęśliwe, odporne na przeciwności losu, zdolne do podejmowania decyzji. O ile sceptycznie do poradników podchodzę, to z czystej ciekawości do tej książki zajrzałam i ku radości mojej okazało się, że poprzez tą naszą wyprowadzkę na wieś, rezygnację z zajęć dodatkowych dla dzieci i postawienie na zabawę i spędzaniu wolnego czasu rodzinnie, wychowujemy je bardzo hygge, więc  mam nadzieję, ze wyrosną na szczęśliwych ludzi... ;)

Na zdjęciach także:

koc: La Millou (klik)

kubek emaliowany: The Muggiest (klik)

świeca: Yankee Candle (klik)

Raz jeszcze polecam powyższe książki i mnóstwa ciepłych chwil  z rodziną i dobrą lekturą, oczekując nadejścia wiosny Wam życzę.

 

,,Smak szczęścia" Agnieszka Maciąg - recenzja

vanilia81

 smak szczęscia ganieszka maciąg

Smak szczęścia... Tak mogłabym pewnie nazwać tort czekoladowy z migdałową praliną, pocałunki mojego męża, czy herbatę z ogrodowej mięty podanej w letnie popołudnie. „Smak szczęścia” to tytuł książki Agnieszki Maciąg. Dla mnie najładniejszy tytuł o jakim słyszałam. Poważnie! Po kilku latach książka doczekała się (nakładem wydawnictwa Otwartego) drugiego wydania.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam jej okładkę uśmiechnęłam się. Bo zdjęcie jakby w moim ogródku zrobione.

Bo przecież te liście. Ten sweter kremowy. Te jeansy. Te kalosze. To szczęście...

Otwieram pierwsza stronę...

smak szczescia

Słonecznik!

Ukochane moje. Wspomnień  z nimi tyle, ile ich rośnie na toskańskich wzgórzach w sierpniu. Sentymeny ogromny mam...

Wertuje dalej...Dedykacja...

,,Tę książkę dedykuję Tobie ♥ "

Z takim szacunkiem do czytelnika można...I to serduszko...Ach.

Książka podzielona jest na rozdziały: Dieta. Uroda. Wewnętrzna harmonia. Joga. Natura. 

 smak szczescia

Nie jestem zielona w kwestiach zdrowego odżywiana. O bardzo wielu faktach, które Agnieszka tu opisuje wiedziałam. Jednak czytałam ją z zaciekawieniem i ogromną przyjemnością, bo ta książka jest inna. Napisała ją kobieta i to daje się odczuć na każdej stronie. Emanuje z niej ciepło, czyta się ją jak opowieść, z zaciekawieniem a nie jak przynudnawy podręcznik. Przeczytamy w niej o dietach, produktach spożywczych, poznamy sporo przepisów kulinarnych. Dowiemy się jak zrobić domowe kosmetyki, poznamy właściwości ziół. Niewiarygodne jak wiele wiedzy zawiera. Gdybym miała mieć w domu jedną książkę o tej tematyce, z całą pewnością oddałabym nawet taki światowy bestseller jak ,,Odżywianie dla zdrowia" zostawiając sobie ,,Smak szczęścia". 

smak szczescia

smak szczescia

Choć temat jogi jest mi (póki co) obcy, to dobrze, że ten temat został w książce poruszony. On tam po prostu świetnie pasuje, jest potrzebny.

smak szczescia joga

Rzecz na którą ja, estetka, miłośniczka dobrej fotografii (nie tylko kulinarnej, ale też tej codziennej, jak zwykłam ja nazywać) jestem usatysfakcjonowana. Uwierzcie zdarzyło się nie raz, że otrzymałam do recenzji książkę, ale jej zdjęcia były w mojej ocenie tak fatalne, że wolałam jej temat przemilczeć, nie wypowiadać się na jej temat wcale.

smak szczescia

Nie będę zmyślać, że zdjęcia żywności i kwiatów zawarte w książce powaliły mnie na kolana, bo tak nie jest. Nie jestem zwolenniczka robienia zdjęć w pełnym słońcu (choć podejrzewam, że tu był to zabieg celowy), ale to staje się mało istotne, ponieważ w książce sporo jest zdjęć samej autorki, a one są, jak Agnieszka- prześliczne. Pewnie kiedy zdjęcia robi mąż, łatwiej zachowywać się naturalnie czy patrzeć w obiektyw z miłością (autorem zdjęć jest Robert Woliński, znany fotograf, prywatnie mąż Agnieszki).

smak szczęścia

,,Smak szczęścia" jest lekturą niezwykle wartościową. Zawiera informacje, o których każda kobieta, chcąca mądrze dbać o siebie i najbliższych powinna wiedzieć. Rady, wskazówki zawarte w tej książce, w mojej ocenie pomagają budować wewnętrzną harmonię, która jest przecież najlepsza drogą do szczęścia. To jest jedna z tych książek, które zachowam w głowie, serce i regale na zawsze.

Książkę możecie zamówić tutaj

smak szczęscia anieszka maciąg

,,Ona ma siłę"

vanilia81

ona ma siłę Iwona Wiśniewska

Nie zdarza mi się to często. Bardzo sporadycznie powiedziałabym. Czasem w zakamarkach internetu spotykam kogoś i z miejsca wiem, że to jest to... Na jej bloga Ona ma siłę ( a chyba wcześniej instagram) trafiłam kilka tygodni temu i od razu wiedziałam, że mogłabym z nią dwie noce przegadać. Albo trzy. Wypić dzbanek kawy z jej ekspresu ,,za milion dolarów". Na blacie w jej kuchni siedząc, jeść lody prosto z jednego z tych wielkich, amerykańskich pojemników, do których je pakują. Chciałabym z nią faworki na piwie smażyć ze 100 letniego przepisu Jej babci i nie przeszkadzałoby mi, że od oleju włosy mi śmierdzą.I ubrania.I dom cały.

Rozmawiać o tym jaką jazdą bez trzymanki jest wychowywanie trójki dzieci. I o tym, że to najpiękniejsze co mogło nas spotkać. O nerwach związanych z urządzaniem domu, o lampach do kuchni, książkach wartościowych i o przyjaźniach z dzieciństwa. O tym ile fajnego wokół i jak z tym co niefajne radzić sobie...

Iwona Wiśniewska. Niedawno wydała książkę pt. ,,Ona ma siłę", spełniając tym samym swoje marzenie. I o tej książce chciałam Wam dziś opowiedzieć...

,,ona ma siłę

Tylko, że nigdy w życiu nie pisałam o książce tak ważnej dla mnie. Tak wyjątkowej. I dlatego w tym zachwycie, w tym zawstydzeniu, aż mi brakuje słów, choć przecież ta dużo chciałabym napisać.

Książek czytam sporo. Mam więc porównanie. Ostatnio ,,Wybór Zofii" Styrona, Paulline Simons wzdłuż i wszerz i od mądrości kipiącego Wiesława Myśliwskiego, ale książka Iwony jest inna. Jest absolutnie wyjątkowa.

Książka marca.Tej zimy. Roku całego, choć on dopiero się zaczął.

Na ten moment, to książka numer jeden w moim sercu.

ona3

Książka to zbiór opowiadań, napisanych tak niebanalnie, tak pięknie, że aż dech zapiera. O zwykłych rzeczach Iwona potrafi pisać niezwykle. W detalach dnia odnajduje piękno, nawet gdy pada deszcz, gdy wszystko się wali, gdy sił brakuje, ona się stara szczęście zauważyć i łapie je w siatki. Jak motyle...I tłucze nam do głowy, że tylko od nas samych zależy czy będziemy szczęśliwi.

Przemyśleń w tej książce mnóstwo, o życiu, rodzinie, miłości, śmierci. O codzienności, która jest wartością samą w sobie.

Ta książka to najlepszy prezent jaki możecie sobie zrobić, ale także sprawić go żonie, przyjaciółce, mamie, siostrze czy tej przemiłej sąsiadce z trzeciego piętra, która na wycieraczce zostawia Wam pomidory ze swojej działki. Komuś, kto priorytety w życiu potracił, zapomniał co w życiu ważne, albo poprzewracane od zawsze je ma, kto kopa w tyłek porządnego potrzebuje żeby zrozumiał lub potwierdzenia tylko, że życie mamy jedno i trzeba się nim cieszyć.I dbać o nie. Z całych sił.

Iwonko dziękuję Ci za tą książkę. Za bloga. Za każdy twój tekst (za ,,Na skraju lasu" z kilku powodów najbardziej...)

Nie wyobrażam sobie, nie przeczytać kolejnej Twojej książki.

Bardzo na nią czekam...

ona2

ona101

ona7  

ona61    

Książka wydana nakładem wydawnictwa eManuskrypt, możecie ją kupić na stronie Iwony lub np tutaj

Kubek, cukierniczka i podstawka widoczne na zdjęciach pochodzą z kolekcji Pink Rose marki Home&You

 

,,Elementarz Stylu" Kasi Tusk

vanilia81

Elementarz stylu Katarzyna Kasia Tusk Sotho

,,Elementarz stylu" to pierwsza książka Katarzyny Tusk, autorki bloga Make life easier, jednego z najpopularniejszych blogów w Polsce poświęconego modzie.

Poradnik został wydany przez Wydawnictwo Muza, które przystało na takie propozycje autorki jak brak jej zdjęcia na okładce, stworzenie okładki z niepospolitego dziś materiału (po dotknięciu jej przypomniała mi encyklopedię, którą w szkole podstawowej zastępowała mojemu pokoleniu Google albo ,,Kuchnie Polską" z 1968 roku, którą tak cenię) czy dodanie czerwonej zakładki. Wygodny format, śliczne zdjęcia (w dużej mierze autorstwa autorki) Ciekawostka! Rysunek na okładce jest również autorstwa Kasi.

Przesłanie książki jest następujące ,,Dobry styl to nie kwestia talentu czy zasobności portfela. Elegancji i szyku możesz się po prostu nauczyć". Styl Kasi oparty jest na zasadach stosowanych przez takie ikony jak Audrey Hepburn czy Coco Chanel, która zwykła mówić ,,Mniej znaczy więcej".

Kasia z ogromnym dystansem podchodzi w książce do samej siebie. Bez skrępowania, idealizowania opisuję swoją drogę do stylu jaki osiągnęła. Pisze o swojej miłości do błękitnych leginsów w dzieciństwie, śmieje się t-shirtów z żółwiami Ninja po bracie, które nosiła po w podstawówce, przyznaje się do błędów czy wpadek, przez co książka jest momentami zabawna i czyta się ją jednym tchem.

Elementarz_stylu__Sotho_21

Elementarz_stylu__Sotho_31

Dowiemy się z niej o ubraniach i kolorach które warto mieć w szafie. O tym co tworzy bazę, która zapewni nam sprawne dobieranie garderoby. Tłumaczy, że rozwiązaniem nie jest ilość rzeczy w szafie, a ich jakość. Podpowiada w się co ubrać na weekend za miastem, co do cioci na imieniny, a co na wielkie wyjścia. Uczy prostych zasad, które przyswojone sprawiają, że wygląda się dobrze. Po lekturze tej książki odwieczny dylemat ,,nie mam się w co ubrać" powinien przestać nas dotyczyć.

Elementarz_stylu__Sotho_41

Przeczytamy (cytaty to tylko wybrane przeze mnie fragmenty zagadnień) o:

  • doborze bielizny,,Kolejna zmora to silikonowe ramiączka. Wyrzuć wszystkie takie staniki. Zaprojektowano je by były niewidoczne, ale okazało się, ze jest dokładnie na odwrót",
  • butach ,,Lepiej mieć dwie pary porządnych butów na sezon, niż sześć par takich sobie",
  • torebkach ,,Nigdy nie kupuj podróbek, epatowanie najdroższymi markami jest samo w sobie żenujące, a co dopiero ich falsyfikatami",
  • nakryciach głowy,,czapki noszone w środku lata to dla mnie do dziś niezrozumiały fenomen",
  • okularach ,,Kiedyś co rusz gubiłam okulary i kupowałam bardzo tanie i kiepskie, ale po pewnym czasie zrozumiałam, że lepiej kupić jedne naprawdę dobre i ich pilnować"
  • biżuterii ,,...w swojej szkatułce mam tylko dwie pary delikatnych kolczyków (złote z małymi cyrkoniami i klasyczne perełki) ,trzy pierścionki i kilka bransoletek i wisiorków.".,,Ciężka biżuteria postarza i wygląda dziwnie, zwłaszcza ,,artystyczne" wisiory na rzemykach z wielkim kamieniem, który pociągnąłby na dno nawet wieloryba."

Myślę, że autorka zaaprobowałaby mój ostatni zachwyt subtelnymi naszyjnikami marki Sotho. Zmieniam je zależnie od dnia, okazji, kaprysu czy pory roku (zimą np. króluje srebrna śnieżynka ). Nadziwić się nie mogę, jak takie drobiazgi potrafią poprawić nie tylko wygląd ale i humor...

Elementarz_stylu__Sotho_51

Elementarz_stylu__Sotho_71

Autorka zabiera nas również na spacer ulicami Mediolanu, Nowego Jorku, Paryża i Londynu, miast uznawanych za stolice mody. Bardzo ciekawie i szczegółowo opisując zasady i styl, którym kierują się ich mieszkanki, wyznaczając trendy i inspirując resztę świata. 

Elementarz_stylu__Sotho_61

Ostrzega przed zgubnym wpływem haczyków w postaci promocji i wyprzedaży, którym zmanipulowane ulegamy, a które do niczego sensownego nie prowadzą.

Dużo miejsca poświęca na udowodnienie, że dobry styl to nie tylko kwestia ubioru, ale również dobrych manier.

Elementarz_stylu__Sotho_81

Jedno z moich dzieci, z rozporządzenia ówczesnego ministra oświaty w szpitalu, zaraz po urodzeniu otrzymał bardzo ładną książeczkę z zabawnymi wierszykami. Żeby od kołyski kontakt z książką miało, a w zamyśle, w przyszłości chętniej po książki sięgało. Po lekturze ,,Elementarza Stylu" pomyślałam sobie jak dobrze by było, gdyby każda nastolatka, po ukończeniu szkoły podstawowej lub najpóźniej gimnazjum dostała tą książkę Jak wiele błędów potrafiły by młode kobiety popełniać, jak byłoby im łatwiej, jak gustowniej na ulicach polskich miast.

Do tej książki powinna jednak zajrzeć każda kobieta, bez względu na wiek czy wypracowany już styl. Nie wykluczone bowiem, że nawet ta, zaliczana do świetnie ubranych, nie wie np. o tym, że dobrze dobrane, cieliste szpilki mogą ją wyszczuplić o kilka kilo, albo czy kupując torebkę pamięta by zwrócić uwagę czy jej okucia są spójne z biżuterią, którą nosi.

Wydawało mi się, że nie mam problemów z pozbywanie się ubrań, których nie używam. Uwierzcie, nigdy jednak nie zrobiło mi się w szafie tyle miejsca co po lekturze tej książki. Dziękuję Kasiu!

Polecam tę książkę Waszej uwadze.

Elementarz_stylu__Sotho_101

,,Elementarz stylu" wydany nakładem Wydawnictwa Muza

 Złoty naszyjnik z gwiazdką wpisaną w kółko marki Sotho, znajdziecie tutaj.

 

,,Po prostu Nigella" słów kilka o słodkiej stronie książki (recenzja)

vanilia81

po_prostu_Nigella_1

Każda nowa książka Nigelli w moich rękach sprawia mi wielką radość. ,,Po prostu Nigella" wydana, po ciężkim dla niej prywatnie czasie, dodatkowo cieszy, bo jest znakiem, że uporała się ze swoimi problemami. Nigella jest taką moją kulinarną Matka Chrzestną. Pierwsze wpisy na tym blogu, niespełna 10 lat temu powstały w oparciu o jej przepisy. To właśnie jej pancakesy smażę w te poranki, kiedy zabraknie nam pieczywa. To jej gruszki z gorgonzola i marsalą podaje często znajomym jako przystawkę. Dzięki niej zakochałam się w bezie Pawlovej i zaczęłam robić domowy cukier waniliowy. Piekłam mięso w Coca- coli, przygotowałam sernik z nutellą i zaczęłam łączyć arbuza z serem feta. Często jednak zaglądam do jej książek nie tylko po przepis czy w poszukiwaniu inspiracji. Nigella ma ogromny dar pisania, uwielbiam czytać jej teksty będące wstępami do przepisów.

po prostu Nigella Lawson

Okładka książki ,,po prostu Nigella" doskonale obrazuję jej zawartość. Prostą, przejrzystą, skromną, czystą, pastelowa. Bardzo dobre fotografie autorstwa K.Oikawy ( a piszę to ja- czytelnik okrutnie wymagający w tej kwestii), doskonale współgrają z przepisami. Jak wszystkie książki Nigelli, tak i ta, wydana nakładem wydawnictwa Filo, jest porządnej jakości, posiada solidna okładkę, wydrukowana jest na dobrej jakości papierze. Posiada także ten miły drobiazg, który zawsze bardzo cenię, bo moim zdaniem ułatwia korzystanie z książki: zakładkę - wstążkę.

Książka podzielona jest na rozdziały: 

  • SZYBKO I PRZYJEMNIE
  • W MISCE
  • PRZYJĘCIE
  • ZŁAP ODDECH
  • DODATKI
  • SŁODKO
  • NA DOBRY POCZĄTEK

Ja oczywiście czym prędzej wzięłam się za wertowanie kartek by dojść do rozdziału ,,Słodkości" i na nich pozwólcie się skupię...

po prostu Nigella

Znajdziemy w nim 25 ciekawych, apetycznych propozycji tj. ciasto morelowo- migdałowe z wodą różana i kardamonem, tort czekoladowy z lukrecją i czarnymi porzeczkami, ciasteczka w kubeczkach, brownie z Nutelli ( o tak, to będzie hit!), babka tymiankowo-cytrynowa, potrójnie czekoladowe ciastka gryczane, bezglutenowy paj z jabłkami i jeżynami, cytrynową beza a Pawłowej, świąteczne ciasto z daktylami i dżemem pomarańczowym czy lody dyniowe z brandy...

Dużo ciekawych propozycji na słodko znajdziemy również w rozdziale ,,na dobry początek". Duszony rabarbar z imbirem, chlebek bananowy z kardamonem i prażonym ziarnem kakaowca, mufiny z czajem, chia z borówkami i pestkami dyni, pieczone tosty francuskie ze śliwkami i pekanami szczególnie mi się podobają.

Nigella ze swoja rozbrajająca szczerością piszę : ,,Chcę zaznaczyć, że nie ma tu propozycji wypieków bez cukru, bo wszystko, co ma słodki smak, zawiera cukier. Ciasto z syropem z agawy nie jest ciastem bez cukru, choć ostatnio to modne przekonanie. Wiele osób - nie mam pojęcia dlaczego - prosi mnie o przepis na dietetyczny deser. Odpowiadam: nie jest deseru. Nie czuje się winna - jedzenie słodkości to ważna część życia towarzyskiego i świętowania, a ja z przyjemnością włączę się w te obrzędy. Jeśli się komuś nie podoba, niech tego nie robi."

po_prostu_Nigella_4

po_prostu_Nigella_5

Z należytą uwagą podchodzi do osób z nietolerancją glutenu czy nabiału.

,,Wśród moich gości często zdarzają się osoby należące do tych (bezmlecznych i bezglutenowych) obozów, a skoro zapraszam je i chce, żeby czuły się mile widziane, czemu miałabym częstować je czymś, czego nie mogą jeść?"

W indeksie przepisów na wypieki i słodycze zastosowano oznaczenia dzięki, którym osoby na diecie szybko mogą odnaleźć przepisy z których mogą skorzystać.

Na listach składników znajdziemy modne ostatnio składniki tj. olej kokosowy, nasiona chia, herbatę matcha czy lukrecję.

po_prosty_Nigella_9

po_prostu_Nigella_8

po_prostu_Nigella_7

Nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło tej publikacji wśród moich kulinarnych książek. Powiem więcej, mam w domu dwie biblioteczki. Nie wszystkie książki stoją w tej ładniejszej, chronionej szklanymi drzwiczkami. Książki Nigelli stoją tam na honorowym miejscu...

wszystskie książki Nigelli

Książkę tą, jak zresztą wszystkie pozostałe Nigelli, możecie zamówić w księgarni internetowej nieprzeczytane.pl

To takie moje, książkowe, zaufane miejsce w sieci. Polecam Wam  ze względu na ceny najniższe chyba z możliwych, funkcjonalny sposób składania zamówienia, bardzo miłą, zawsze pomocną obsługę i szybką dostawę.

 

 

O zachowaniu wspomnień słów parę... Recenzja książek ,,Zapiski babci" & ,,Zapiski dziadka"

vanilia81

zapiski babci i dziadka zakamarki recenzja

Nie o słodkościach dziś będzie.

Dziś o czymś znacznie ważniejszym. O ocalaniu wspomnień i o książkach, które w piękny sposób mogą w tym pomóc. 

Każdy słyszał o albumach dla dzieci, w którym rodzice zapisują informacje z życia swojego potomka. Ile ważył po urodzeniu, jaką zabawkę lubił, jaką pluł zupką i jakich miał kolegów w przedszkolu. Wiecie, te albumy, które skrupulatnie, z wypiekami na twarzy wypełnia się pierwszemu dziecku (i dobrze!), drugiemu wypełnianie kończy się gdzieś w okolicach pierwszego ząbka, a trzeciemu nie kupuje się go już wcale (sic!) 

,,Zapiski babci. Wspomnienia dla moich wnuków" i ,,Zapiski dziadka..." to coś w mojej ocenie cenniejszego. Głębszego. Mądrzejszego. W zapiskach to babcie i dziadkowie zapełniają kartki swoimi wspomnieniami. To uroczy prezent dla babci i dziadka, który wypełniony może (ba, powinien!) kiedyś wróci do wnuka.

zapiski babci i dziadka zakamarki recenzja

zapiski babci i dziadka zakamarki recenzja

Każda z książek jest podzielonana na rozdziały, tj. rodzina, szkoła, dorastanie, praca... Babcie i dziadkowie wypełniając karki zapisek zdradzą jakie przedmioty lubli w szkole, jakie czytali książki, jakie popełnili głupstwa, o czym marzyli, dlaczego się w sobie zakochali. Nie zabrakło też miejsc na fotografie.

Wszystko to buduje opowieść o życiu naszych najbliższych z perspektywy nie zawsze nam znanej. 

Ta książka, bardzo przemyślana, porusza nawet, kiedy nie jest wypełniona. Mogę się tylko domyślać ile wzruszeń, uśmiechu i zadumy może dostarczyć zapisana. Jakich drogowskazów na drodze życia może nam udzielić.

Na koniec słów kilka o jej stronie wizualnej. No piękna jest. Po prostu. Idealny format, wygodny, żeby w niej pisać, a potem ja czytać. Dopieszczone czcionki ( u dziadka tytuły i rysunki/ornamenty zielone, u babci czerwone). porządnej jakości papier, a okładki...doskonałe, przywołują na myśl stare bruliony.

Zastanawiałam się czy coś bym do nich dodała. Pomyślałam o kartce wolnego miejsca na luźne notatki, coś co przyszli autorzy mogliby napisać od siebie. Zajrzałam na koniec i na ostatniej stronie znalazłam kartkę z napisem ,,Na koniec chce Ci jeszcze opowiedzieć..."  Nie mam więcej pytań proszę Państwa.

Są to książki, które (zamiast siódmego kubka z napisem ,,najlepsza Babcia na świecie") powinni dostać dziadkowie i babcie Waszych dzieci, a jeśli to możliwe także Wasi...

Wydawnictwo Zakamarki gratuluję wydania tak wartościowego albumu.

,,Moje wypieki desery" Dorota Świątkowska- recenzja

vanilia81

moje wypieki i desery recenzja

Tak się jakoś składa, że najwięcej kulinarnych książek powiększa moją kolekcję w okresie jesienno- zimowym. Mam wtedy więcej czasu na ich przeglądanie, a długie, ciemne wieczory, ukochany koc i kubki gorącego kakao sprzyjają tego typu lekturze.

W tym roku wydawnictwo Egmont, niczym Mikołaj, który pomylił miesiąc dostarczyło mi ogromnie apetyczną pozycję mojej blogowej koleżanki Doroty Świątkowskiej.

Z Dorotką znamy się od 2007 r., kiedy to ona od pół roku, małymi krokami przemierzała już kulinarną blogosferę, a ja zakładałam Ciasteczkolandię i miałam do niej mnóstwo pytań technicznych dotyczących prowadzenia bloga. Prawdę mówiąc, nie sądzę, żeby Ciasteczkolandia bez niej dziś istniała. Mogę powiedzieć, że jest jej matką chrzestną. Zawsze życzliwa, wesoła, z poczuciem humoru tak bliskim mojemu, świetna kobieta- taka jest Dorota Świątkowska jaką znam. A jaka jest jej druga książka?

,,Moje wypieki i desery" przeszły moje oczekiwania. Nie bałam się o stronę merytoryczną, autorka jest genialnym cukiernikiem i nigdy jeszcze nie nacięłam się na jej przepisie, byłam również spokojna o stylizację i wykonanie zdjęć- słynie w tych tematach z perfekcji, miałam jednak obawy, czy zadaniu sprosta wydawnictwo, czy dopasuje czcionki, które podkreślą styl zdjęć Doroty, czy druk nie popsuje jakości zdjęć, czy jakoś papieru będzie na dobrym poziomie, czy  będzie dla czytelnika przejrzysta w odbiorze...Kochani, po przeglądnięciu kilku stron miałam łzy w oczach (serio...), bo to tak, jakbym trzymała w rękach trzecią córeczkę Dorotki: zdrową, mądrą, a do tego śliczną. Książka jest perfekcyjna! Przyjemna dla oka, dopieszczona szczegółami szata graficzna, a już pomysł, by tło tekstu przepisu współgrało z kolorystyką zdjęcia słodkości na zdjęciu obok podbiło moje serce totalnie!

Książka zaskoczyła mnie swoją grubością, ma ponad 300 stron! Solidna, gruba okładka ( boki książki dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych białej i brązowej) i przydatna zakładka-wstążeczka.

Przepisy posegregowane tak, by łatwo było znaleźć szukany, a wszystkie podobnie jak na blogu czytelnie opisane. Na końcu znajdziemy przeliczniki kuchenne, indeks alfabetyczny i rzeczowy

Receptury zawarte w książce to przepisy wybrane przez Dorotę spośród ponad 6 lat prowadzenia bloga plus dodatkowo kilka nowych, opracowanych specjalnie na potrzeby książki.

Spotkałam się z opiniami osób, które liczyły na to, że książka zawierać będzie wyłącznie nowe przepisy. Ja cieszę się, że są to sprawdzone przepisy, znane z bloga, bo mimo, iż staram się śledzić stronę Mojewypieki.com na bieżąco, wiele z propozycji, zobaczyłam w książce po raz pierwszy. Poza tym lubię korzystać z książek kucharskich, a często przeglądać je nawet jeśli nie szukam konkretnego przepisu czy inspiracji, no i zwyczajniej lubię je mieć ;)

Książkę tą powinien kupić każdy fan Doroty, każdy komu zdarza się korzystać z jej przepisów, bo w mojej ocenie to śliczne ,,dziękuję" za to co dla nas robi. Będzie pięknym, wartościowym prezentem dla miłośnika domowych słodkości, bez względu na to, czy dopiero zaczyna przygodę z pieczeniem, czy ma już spore doświadczenie w tej dziedzinie. Polecam i gwarantuję słodką lekturę, a Tobie Dorotko, raz jeszcze z całego serca gratuluję!

moje wypieki i desery recenzja

moje wypieki i desery

moje wypieki i desery recenzja

 mojewypieki i desery recenzja

© Ciasteczkolandia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci